Bolące stawy

Flower

Posts Tagged ‘zapalenie stawów’

Jeść tak, by natura nie musiała wybaczać

Ilość i jakość mazi stawowej

Dość często zwraca się uwagę na fakt, iż bóle stawowe są wynikiem zanikania mazi stawowej. To zaś nasila procesy tarcia w torebkach stawowych i może doprowadzić nawet do całkowitego zniszczenia stawów. Tu zwykle przydaje się po części glukozamina. Nie wolno jednak zapominać o ogólnie właściwie dobranej diecie, takiej która poprawi nie tylko zdrowie stawów, jak i całego ciała.
Kłopotem łączącym się zwykle z powyższym jest pogarszanie się jakości mazi stawowej. To tak, jak ze smarem w maszynie. Gdy jest już stary i zużyty, gdy nie wymienia się go odpowiednio często, elementy zacierają się i wreszcie cała maszyna nadaje się na złom. Raczej nikt, kto przyswoił sobie choć minimum kultury osobistej nie powie drugiemu człowiekowi, iż nadaje się na złom. Ja też nie mam takiego zamiaru. Warto jednak wziąć sobie ten opis do serca. O ile można sobie i innym wiele wypaczyć, o tyle natura nie wybaczy nam żadnego zaniedbania i wyciągnie w swoim czasie daleko idące konsekwencje. Lepiej więc do zaniedbań nie dopuścić.

Zdrowa dieta na stawy, zamiast pseudozdrowego żywienia

Pisałem już nieraz, że potrzebujemy dużo białka i to białka zwierzęcego. Bez niego możemy zapomnieć o zdrowych stawach i zdrowi w ogóle. By zaś białko to mogło być syntezowane w chrząstki stawowe, wiązadła, czy odbudowywać uszkodzone komórki i włókna mięśniowe, potrzebna nam jest witamina C i witamina D. Ta druga poprawia ruchomość stawów i reguluje gospodarkę wapniowo-fosoforową. Również bez takich minerałów, jak wapń czy magnez nie ma co marzyć o zdrowych stawach. Zwłaszcza, gdy patrzymy na ich zdrowie w kontekście szerszym, czyli także w odniesieniu do otaczających je mięśni.
Tłuszcze zwierzęce dostarczą odpowiedniej energii i wyregulują pracę hormonów. W przeciwieństwie do olei i margaryn, to właśnie są zdrowe tłuszcze. Jeśli zaś nie chcesz popaść w otyłość, która dodatkowo obciąży Twoje stawy, ogranicz węglowodany.
Choć taka dieta jest nieco inna od tej ciągle lansowanej w mediach, to właśnie ona może zapewnić długie zdrowie nie tylko stawom, ale i całemu organizmowi. Świadomie uprościłem jej zasady do niezbędnego minimum. Do tego co najważniejsze. Dzięki niej oraz za sprawą dobrze rozumianego i dobranego ruchu, natura nie będzie musiała nam niczego wybaczać ani punktować popełnianych błędów.

Skuteczne działania profilaktyczne i dobra suplementacja na stawy

Ból stawów – dolegliwość powszechna

Można się przerazić, gdy sobie człowiek uświadomi ilu ludzi dziś narzeka na bóle stawów. Nie wiem, czy ktoś młody zadaje sobie pytanie, czy za kilkanaście lat będzie miał te same problemy co otaczający go starsi ludzie. Od razu mogę odpowiedzieć, że niestety jest to bardzo prawdopodobne. Już nawet u ludzi w wieku lat dwudziestu można spotkać się z charakterystycznym strzelaniem kolan.
Niektóre problemy zdrowotne dziedziczymy, inne fundujemy sobie sami. Trudno tu przeprowadzić jasną granicę. Nie w tym rzecz. O stawy warto się troszczyć póki czas. Im wcześniej tym lepiej. Do tego dochodzą wszelkie możliwe urazy i wypadki, jakie mogą nas spotkać w życiu, a których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Odpowiedni gorset silnych mięśni i właściwy balans siłowy pomiędzy nimi możne znacznie zmniejszyć ewentualne szkody w takiej sytuacji.
Wiadomo, że na stan naszych stawów w pierwszym rzędzie wpływa prowadzony tryb życia. To ile się ruszamy i co jemy. Pisałem jakiś czas temu o przysiadach. Uważam, że nauczenie się i regularne wykonywanie przysiadów jest najlepszym sposobem profilaktyki na stawy. Podkreślam tu jednak naukę prawidłowej techniki i do znudzenia będę powtarzał – przysiad to nie kucanie. Odsyłam do mojego artykułu, a wszyscy nauczyciele wychowania fizycznego, którzy uczyli lub uczą kucania zamiast przysiadu, powinni się wstydzić. Mają na sumieniu wiele zniszczonych kolan.

Wszystko to co niszczy nasze stawy

Stawy można zniszczyć zarówno brakiem ruchu, jak i nieprawidłowymi nawykami ruchowymi, które przy dużym obciążeniu stopniowo ulegają degeneracji. Trudny dla większości do zrozumienia paradoks polega na tym, że można robić poprawny technicznie przysiad z 200kg na plecach i wzmacniać tym samym kolana, a można robić kucania bez obciążenia i kolana zniszczyć.
Chodzenie na szpilkach również mocno zaburza balans siłowy poszczególnych mięśni i tworzy niewłaściwe naprężenia w stawach. Szpilki Drogie Panie powinny być rezerwowane na szczególne okazje, a nie na każdy dzień. Wiem, że to spotka się z oporem, ale zdrowie jest ważniejsze. Jeśli zależy Wam na smukłych i zgrabnych nogach, to lepiej uzyskać to poprzez uprawianie sportu niż uciekać się do wątpliwej iluzji tworzonej przez buty na wysokim obcasie.
Antybiotyki i leki sterydowe również niszczą nasze stawy. Przede wszystkim zmniejszają odporność całego organizmu, ale też powodują wysuszanie stawów. To bardzo niebezpieczna sytuacja. Panie korzystające z tabletek antykoncepcyjnych także powinny sobie zdawać sprawę z tego zagrożenia. Skutków może nie widać po miesiącu albo dwóch, ale kiedyś się pojawią.
Brak białka w diecie, jego niedobory, zbyt mało wypijanej wody, to kolejne czynniki niszczące nasze stawy. Jeśli zsumuje się je wszystkie trudno się dziwić aktualnemu stanowi rzeczy i temu, że tak dużo ludzi skarży się na stawy. Złe żywienie prowadzi zwykle do otyłości, a to dodatkowo przeciąża i tak już osłabione stawy – zwłaszcza kolanowe.

Skuteczna suplementacja na stawy

Stwierdzicie, że podaję tylko same negatywy. Nic nie piszę o tym, jak sobie radzić wtedy, gdy już stawy bolą. Na pewno, poza skrajnymi przypadkami, trzeba zacząć się więcej ruszać. To już mocno podkreślałem przy omawianiu przysiadów. Jeść więcej białka i warzyw – to kolejny podstawowy sposób dbania o stawy.
Tym na co równie mocno pragnę uczulić jest rehabilitacja wszelkich wad postawy. Jeśli to konieczne należy wręcz zmusić lekarza, by się sprawą poważnie zajął. Z doświadczenia wiem, że wady postawy u dorosłych są często lekceważone.
Natomiast większość pyta o suplementację. Oczywiście suplementy mogą tu pomóc, choć ktoś kto jedynie liczy na suplementy, a nic więcej nie robi, by zmienić jakość swojego życia, nie powinien liczyć na cuda. Wystarczająco dużo doniesień mamy na temat dobroczynnego wpływu glukozaminy na stawy. Są wprawdzie także glosy przeciwne, ale moja własna analiza licznych wypowiedzi osób, które stosowały glukozaminę potwierdza jej skuteczność. To nie tylko komentarze zamieszane w sklepach internetowych pod tym produktem, ale też wpisy na różnych forach sportowych i prozdrowotnych. Tam przecież nikomu, a przynajmniej większości, nie zależy na reklamie towaru.
Ciekawe wyniki uzyskano w czasie leczenia reumatoidalnego zapalenia stawów tranem. Okazuje się, że tran znacznie poprawia stan zdrowia stawów. Działa nie tylko przeciwzapalnie, ale też pomaga w wytwarzaniu większej ilości mazi w stawach. Dziś już wiemy, że tran pomaga w większości dolegliwości stawowych. Nie tylko przy reumatoidalnym zapaleniu.
Naukowcy tłumaczą to wpływem kwasów tłuszczowych omega 3, które znajdują się w tranie. Teoretycznie więc można by suplementować się samą omegą 3, ale wydaje mi się, że tran będzie sprawdzał się lepiej. Zawiera dodatkowo witaminy. Do wyboru mamy tran z wątroby dorsza lub rekina. Oba mają nieco inny skład i warto samodzielnie wypróbować, który działa lepiej na nasz organizm. I stawy ma się rozumieć!
Gdybym miał dziś doradzać komuś skuteczną suplementację na wszelkie dolegliwości stawowe, to proponowałbym glukozaminę i tran. Dowiedziono, że oba te produkty w połączeniu wykazują wysoki poziom synergizmu. Możemy więc oczekiwać całkiem niezłych efektów terapeutycznych. Dla uzupełnienia proponuję udać się do jakiegoś supermarketu i kupić imbir. Choć ostatnio zauważyłem, że z niewiadomych przyczyn trudno w sklepach znaleźć tę przyprawę. Mam nadzieję, że to chwilowe niedobory.
Tak więc skuteczna suplementacja to: glukozamina, tran i imbir. Ten ostatni znacznie przyczynia się do obniżenia stanów zapalnych. Po kilku miesiącach takiej suplementacji nasze stawy powinny być w dużo lepszej kondycji.

Już dziś zacznij dbać o stawy!

Nie czekajmy też na to aż stawy zaczną boleć i konieczna będzie wizyta u lekarza. Niezależnie od tego ile dziś masz lat, to jest właśnie dobry moment, by zacząć troszczyć się o zdrowie swoich stawów. Nauka przysiadów, więcej ruchu, lepsza dieta, badanie i rehabilitacja wad postawy oraz raz do roku przez 2-3 miesiące profilaktyczna suplementacja na stawy. Nie odkładajmy tego na później, bo potem będzie być może za późno!

Krioterapia na stawy?

Można przeprowadzać różne podziały pomiędzy ludźmi. Jednym z takich bardziej ogólnych będzie niewątpliwie podział na tych, którzy lubią zimę i zimno jak i na takich, którzy nie lubią. Osobiście należę do tej drugiej grupy. Nie lubię zimy, śniegu i wszystkiego co jest z tym związane. Ten prosty fakt powinien mnie raczej powstrzymać od wypowiadania się na temat krioterapii. Można mnie posądzić o skrajną i niczym nieuzasadnioną negację. Mimo to zaryzykuję przedstawienie swojej własnej opinii.
Sporo ludzi, podobnie jak ja, zimna nie lubi. Niskie temperatury nie są czymś pożądanym przez nasz organizm. Jednak wszystkie zapewnienia o dobroczynnym wpływie krioterapii przyjmujemy jakoś bezkrytycznie i z pełnym zaufaniem. Nie chcę bynajmniej twierdzić, że jest to niewłaściwa metoda leczenia. Pragę tylko podkreślić coś co mnie trochę niepokoi.
Każdy lek, każdy suplement przynoszący ulgę w jakiejkolwiek chorobie, ma zazwyczaj równie dużo pozytywnych rekomendacji co negatywnych. Jako, że obracamy się w temacie chorób stawów wystarczy przypomnieć glukozaminę. Ileż to napisano artykułów na temat tego, że nie działa, że to zwykłe placebo. Mimo to, sporo osób odnosi z niej korzyści. Właśnie dlatego niepokoi mnie zazwyczaj nie sama krytyka, lecz raczej jej brak!
Następna zastanawiająca rzecz to dość niewielka liczba konkretnych publikacji naukowych na ten temat. Tu znowu proszę mnie dobrze zrozumieć. Nie mam na myśli artykułów wymieniających bezkrytycznie zalety krioterapii, lecz solidne opracowania będące wynikiem rzetelnych eksperymentów. Mamy więc książkę Brauna na ten temat i… niemal nic więcej.
Nie informuje się także o tym, że w czasie tych nielicznych badań, jakie robiono na grupach kontrolnych ok. 20% ludzi musiało je przerwać, ze względu na poważne skutki uboczne. Nic nie pisze się o doborze temperatury. Dlaczego akurat ma to być coś pomiędzy – 160 stopni a – 100? Wszak to duży rozrzut. Taka różnica nie jest obojętna dla organizmu.
Nieco lepiej wygląda sprawa z krioterapią miejscową polegającą na niszczeniu komórek, zwykle nowotworów złośliwych. W tej sytuacji łatwiej też udokumentować i zebrać wyniki. Jednak dla osób cierpiących na stawy jest to metoda nieistotna.
Wbrew reklamom ośrodków posiadających komory do krioterapii oraz medialnej papce błędnie uważanej za doniesienia naukowe, część osób stwierdza, że bynajmniej tego typu zabiegi nie dały żadnej poprawy ani ulgi ich stawom. Tak, jak już pisałem nie jestem przeciwnikiem krioterapii, ale na dziś mimo wszystko uważam, że bardziej skutecznymi środkami pozostają preparaty na stawy, odpowiednio dozowany ruch wraz z nauką prawidłowych nawyków ruchowych i redukcją wad postawy. Do tego w bardziej poważnych przypadkach dodać musimy interwencje lekarskie. Leczenie zimnem to ciągle jeszcze wielki znak zapytania. Wrócę do tego tematu wtedy, gdy uda mi się wreszcie dotrzeć do konkretnych informacji na ten temat.

Jakie środki przeciwbólowe na stawy?

Produkt spożywczy

Idąc niedawno na zakupy zaważyłem w pobliskim sklepie spożywczym półkę pełną środków przeciwbólowych. Niby nie jest to widok obecnie dziwny, ale wywołał we mnie szereg skojarzeń. Już sam fakt, że preparaty takie znajdują się w sklepie spożywczym sugeruje, że traktuje się je niemal jak pokarm – produkt spożywczy. Tak też jest w istocie. Mamy w kraju nie tylko wysoki poziom spożycia alkoholu, ale też środków przeciwbólowych. Coś tam się ostatnio nieśmiało mówi, że zdrowe to nie jest, ale kto się z tym liczy? Nawet lekarz dla świętego spokoju nierzadko zamiast badań przepisze jakiś środek przeciwbólowy i tyle. Ma spokój.

Zderzenie z realiami

Teoretycznie choroby trzeba leczyć. Wszystkie. Zarówno choroby stawów, jak i wszelkie inne. Przyjmowanie środków przeciwbólowych jest tylko maskowaniem problemu. Jednak mam za sobą wiele długich i nieprzyjemnych godzin w przychodniach lekarskich i nie dziwię się zbytnio, że nie zawsze mamy ochotę się leczyć. To bowiem nie tylko walka z chorobą, ale nierzadko z brakiem zainteresowania ze strony lekarza. To godziny oczekiwania na przyjęcie i kilkumiesięczne wcześniejsze zapisy na wizytę, by przekonać się, iż w dniu dla nas wyznaczonym lekarz jest… nieobecny. Nie chcę rozwijać tego tematu. Zbyt mnie drażni. Chodzi mi tylko o to, że do pewnego stopnia jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy wolą kupić w sklepie środki przeciwbólowe zamiast iść do lekarza.

Praca czyni… szczęśliwym!

W obecnych czasach dochodzi jeszcze jeden czynnik. Praca. Łatwo ją stracić, a nie zawsze łatwo zdobyć. Najnowsze badania sugerują, że praca bardzo uszczęśliwia Polaków. Cóż! Chyba powstrzymam się od sarkastycznych uwag, zwłaszcza, że większość znanych mi Polaków, jakoś nie pasuje do tych badań i mówi co innego. Pozostaje więc zapytać, czy statystyk sam wymyślił wyniki, a może pytał pracowników w obecności szefa?
Jakby nie było, o pracę trzeba dbać. Miesiąc zwolnienia chorobowego to zwykle koniec kariery. Wiem, przepisy! Dla pracodawcy to nie jest aż tak wielki problem i wiedzą o tym wszyscy prócz posłów na Sejm i telewizyjnych ekspertów. Zwolnić zawsze można. Nie za to, to za co innego.
Budzisz się rano i znowu czujesz silny ból w kolanach. Zdrowy rozsądek nakazuje iść do lekarza. Kłopot w tym, że to już drugi raz w tym miesiącu. Szef na pewno nie będzie zadowolony. W końcu znajdzie kogoś innego na Twoje miejsce. Sięgasz więc po środki przeciwbólowe i człapiesz ociężale do pracy. Proza życia. Ostatecznie to nie telenowela w stylu „S jak Szczęście”!
Tak to kręci się karuzela. My dalej mamy pracę, co nas ponoć uszczęśliwia. Szef ma dyspozycyjnego pracownika, lekarz się nie przemęcza, sprzedaż środków przeciwbólowych wzrasta, tylko kolana są w coraz gorszym stanie.

Szkodliwość środków przeciwbólowych

Od razu stwierdzam wprost, nie jestem zwolennikiem środków przeciwbólowych. Zwłaszcza tych, które tak nagminnie kupujemy. O innych napiszę więcej za chwilę. Pozwólcie sobie wytłumaczyć, że na bóle stawów potrzebna jest odpowiednia rehabilitacja i suplementacja. Najczęściej glukozaminą. Czasem konieczny będzie zabieg operacyjny. Długotrwałe funkcjonowanie na popularnych środkach przeciwbólowych zbliża nas do nieuchronnej katastrofy i totalnego zniszczenia stawów.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze problem obciążania układu pokarmowego. To nie są bynajmniej preparaty przyjazne wątrobie czy jelitom. Na początku pomoże nam jedna tabletka. Po pewnym czasie organizm się przyzwyczai i trzeba brać ich coraz więcej. Rekordziści zjadają całe opakowanie o poranku, by potem jakoś funkcjonować. Dlatego argument, że małe dawki nie są szkodliwe, kompletnie mnie nie przekonuje.
Wcale też nie cieszy mnie czyjś ból. Nie uważam, że cierpienie uszlachetnia. Historia już dawno obaliła tę bzdurę. Cierpienie zazwyczaj poniża człowieka. Jestem skłonny dopuścić przyjmowanie środków przeciwbólowych w skrajnych wypadkach. Wcześniej wykazałem również, że kłopoty z lekarzami i z pracodawcami niejednokrotnie stają na przeszkodzie solidnemu leczeniu. Zamieściłem wcześniej kilka artykułów na temat rehabilitacji stawów w domu. Nieskromnie radzę do nich zajrzeć. Może też warto przeliczyć ile wydajemy na środki przeciwzapalne i przeciwbólowe, a następnie zebrać te pieniądze i przeznaczyć na prywatną wizytę u rehabilitanta, który przygotuje nam indywidualny plan ćwiczeń. To nie zawsze pomoże, ale w wielu wypadkach złagodzi objawy. Znam sporo osób, które ćwiczeniami wyleczyły stawy kolanowe i bóle pleców.

Alternatywne rozwiązanie – Eazol

Wszystko brzmi pięknie. Jednak ból pozostaje bólem. Rehabilitacja nie zadziała od razu. Czasami mimo wszystko ból utrzymuje się przez długie lata. To w skrócie argumenty, jakie przytaczają moi znajomi, gdy próbuję ich odwieźć od pożerania paczek tabletek przeciwbólowych. Wiem, że mam rację, ale oni też poniekąd ją mają. Z bólem się nie dyskutuje, ból jest. Trudno wówczas pracować i cieszyć się życiem.
Nie lubię stawać w pół drogi. Zacząłem więc szukać jakiegoś sensownego rozwiązania. Nie jest to łatwe. Oferta sklepowa i apteczna jest dość jednolita. Wprawdzie preparaty różnią się nazwą, ale składem i działaniem tylko nieznacznie. Nierzadko coraz częściej wszystko sprowadza się do otępienia centralnego układu nerwowego.
Wreszcie znalazłem coś ciekawego. Preparat odmienny od powszechnie stosowanych. Jest nim Eazol. W jego skład wchodzą wyciągi roślinne. Moją uwagę zwróciła kora wierzby białej. Nie od dziś wiadomo mi, że wierzba była szeroko stosowana w lecznictwie przynajmniej od średniowiecza. Wykorzystywano ją na długo przed wynalezieniem antybiotyków czy aspiryny. Posiada silne właściwości przeciwzapalne, a jednocześnie nie wywołuje skutków ubocznych tak charakterystycznych dla współczesnych farmaceutyków.
Korę wierzby używano do leczenia na naszych ziemiach jeszcze nim przyszło do nas chrześcijaństwo. Wierzba biała była modna na Dalekim Wschodzie. Od naszej różni się tym (pod względem zastosowania leczniczego), że działa silniej.
W podobnych celach Indianie używali lobelli rozdętej, która też znajduje się w składzie Eazolu. Z ważniejszych składników mamy tam jeszcze liść kadzidłowca poprawiający ukrwienie i również mający właściwości przeciwzapalne.
Nadal nie sądzę, by środki przeciwbólowe rozwiązały wszystkie problemy ze stawami, ale jeśli już musicie sięgać po jakieś środki przeciwbólowe, to radzę zainteresować się Eazolem. Poza tym spróbujcie wymusić na Waszym lekarzu solidną diagnozę i leczenie, a gdy już musicie brnąć do pracy to wtedy pozostaje… Eazol.

Niedoczynność tarczycy a stawy

Jeszcze raz o smutnej rzeczywistości służby zdrowia

Zawsze zastanawiało mnie dlaczego opisy leczenia w periodykach medycznych tak bardzo różnią się od rzeczywistości. Człowiek się naczyta mądrością, a potem krótka wizyta w przychodni lekarskiej przywraca go do realiów. Nawet prywatna wizyta u lekarza, który często powinien być w tym czasie w przychodni i traktować poważnie nasze składki, z których żyje, nie gwarantuje lepszego leczenia. Zasada, że prywatnie leczenie jest skuteczniejsze, przestaje powoli obowiązywać. Skoro można pacjentów, ujmując rzecz kolokwialnie, olewać w przychodni, można też olewać prywatnie. Smutne jest to, ile się trzeba naszukać, by znaleźć dobrego lekarza lub rehabilitanta.
Leczenie i profilaktyka chorób stawów ogranicza się dość często do zapisania leków przeciwbólowych. Ciągle jeszcze przekonani jesteśmy, że NLPZ to takie cukierki, które może jeść bez ograniczeń. Przecież większość kupuje się bez recepty. Ketonal w tabletkach to ulubiony sposób pana doktora, by pozbyć się pacjenta. Tak maskuje się skutki, gdy przyczyna się pogłębia. Potem, gdy wreszcie trafi się na jakiegoś lekarza, który podejdzie do rzeczy bardziej fachowo, okazuje się, że już jest za późno, by cokolwiek zrobić.

Często lekceważona przyczyna reumatologicznego zapalenia stawów

W teorii mamy tyle różnych zabiegów mających pomóc w reumatoidalnym zapaleniu stawów, ale w praktyce trzeba czekać na nie tak długo, że czasami nie warto. Diagnoza też zwykle jest dość pobieżna. Tymczasem choroby stawów mogą mieć bardzo różne przyczyny. Dlatego też wykorzystywane środki do leczenia stawów powinny być odpowiednio zróżnicowane. Do tego potrzebna jest zaawansowana diagnostyka. Trudno to osiągnąć w czasie trwającej 5 minut konsultacji.
Chciałbym w tym artykule odwołać się do konkretnego przykładu. Nowe badania wskazują, że przyczyną reumatologicznego zapalenia stawów może czasami być… niedoczynność tarczycy. Jeśli przeszukamy sobie materiały na temat niedoczynności tego gruczołu, znajdziemy listę symptomów mogących pomóc nam rozpoznać to zaburzenie. Warto jednak pamiętać, że nie wszystkie muszą wystąpić. Choć często osoby z niedoczynnością szybko tyją, nie odnosi się to do wszystkich. Brak nadwagi niczego jeszcze nie dowodzi.
Dlatego czasami musimy pokierować swoim leczeniem bardzo samodzielnie i niejako wymusić na lekarzu dokładniejsze badania. Proszę pamiętać, że wbrew różnym radykałom i wbrew temu co czasami mogą sugerować moje teksty, nie namawiam nikogo do rezygnacji z pomocy lekarskiej. Wręcz przeciwnie. Musimy za każdym razem dopingować lekarzy do bardziej sumiennej pracy. Jeśli któryś z nich się na mnie obrazi, to trudno. Ja jako pacjent wymagam lub szukam innego.

Diagnoza i badania

Możemy kupić sobie glukozaminę lub inne bezpieczne suplementy na stawy, ale to nie zawsze wystarczy. Będzie lepsze niż NLPZ, lecz choćby w przypadku reumatologicznego zapalenia stawów, musimy szukać konkretnej przyczyny. Jeśli więc cierpimy na tę chorobę warto przeprowadzić sobie wstępną diagnostykę. Kilka dni pod rząd mierzymy rano temperaturę. Jeśli jest niższa niż 36,3 to możemy podejrzewać niedoczynność tarczycy. Oczywiście trzeba brać pod uwagę zaburzenia związane z innymi chorobami, przemęczeniem oraz cyklem miesięcznym u kobiet. Jednak jest to sygnał, iż trzeba zażądać od lekarza skierowania na dokładne badania.
Należy sprawdzić poziom TSH i T4 oraz T3. Jest to o tyle ważne, że dość często reumatoidalne zapalenie stawów leczy się kortykosteroidami. W przypadku, gdy u podłoża choroby leży niedoczynność tarczycy, leki te zamiast pomóc będą tylko pogłębiały problem.
Nie należy uważać, że zawsze reumatologiczne zapalenie stawów jest powiązane z pracą tarczycy, jednak warto wziąć to pod uwagę i zasugerować taką możliwość lekarzowi, zwłaszcza jeśli pomiar temperatury daje podstawy do takich podejrzeń.