Bolące stawy

Flower

Archive for the ‘Urazy poszczegolnych stawów’ Category

Balans siłowy a zdrowie stawów

Stawy to część większej całości

Nasz aparat ruchowy to dość skomplikowany mechanizm. Nierzadko staramy się leczyć stawy w oderwaniu do całej reszty. Zwłaszcza dotyczy to mięśni. Ujmując rzecz w dużym skrócie i uproszczeniu możemy stwierdzić, że im większa siła mięśniowa tym stawy bezpieczniejsze. Jednak, gdy bardziej zgłębimy zagadnienie sprawa też się komplikuje.
Ważnym elementem jakiejkolwiek kuracji aparatu ruchowego jest zwrócenie uwagi na balans siłowy. Cóż to takiego? Jest to proporcja sił działających na staw. Chodzi tu o mięśnie antagonistyczne oraz o stabilizatory. Spróbujmy sprawę nieco przybliżyć.

Z naturą i przeciw naturze

Powiedzmy, że bolą Cię stawy. Przyczyn takiego stanu rzeczy może być wiele i często też ból lub uszkodzenie stawów jest wypadkową kilku czynników. Rzadko tylko jednego. Zaczynasz zażywać glukozaminę i po jakimś czasie ból ustępuje, a stawy mają się lepiej. Jeśli jednak nie wyeliminowałeś wszystkich ważniejszych czynników działających niekorzystnie na stawy, po kilku miesiącach problem powróci. Okresowe kuracje, bez dogłębnego zbadania stanu rzeczy nie wydają się ani rozwiązaniem optymalnym ani też rozsądnym.
Większość z nas nie prowadzi trybu życia zgodnego z naturą. Wiem, że takie stwierdzenie nie brzmi najlepiej. Ciągle pojawia się ktoś, kto krzyczy, że to czy tamto nie jest zgodne z naturą. Posługując się więc takim zwrotem narażam się na niebezpieczeństwo nadinterpretacji. Czy antykoncepcja jest zgodna z naturą? Hm, tu można niebezpiecznie wejść w spory światopoglądowe, ale by zrozumieć o co mi chodzi zastanówcie się, czy na przykład mycie zębów jest zgodne z naturą? Wszak człowiek pierwotny zębów nie mył…
Zmienia się nasze środowisko, szukamy też rozwiązań poprawiających nasze zdrowie. Mycie zębów jest działaniem prozdrowotnym, usuwa zanieczyszczenia i sprawia, że zęby dłużej pozostają zdrowe. Nikt raczej przeciwko temu nie protestuje. Od czasów jaskiniowych żyjemy nieco dłużej, a więc i zęby są nam dłużej potrzebne. To jest więc udoskonalenie wspierające naturę.
Wynaleźliśmy też narzędzia, a potem maszyny. To sprawiło, iż życie stało się znośniejsze, a z czasem wygodniejsze. Do pewnego stopnia to również było, że się tak wyrażę, poprawianie natury. Jednak z czasem element wygody stał się dominujący. Zaczęliśmy w przenośni i dosłownie obrastać tłuszczem. Siła mięśniowa była nam coraz mniej potrzebna. Jednak nie można się łudzić, że zaniki mięśni poprawią nasze zdrowie podobnie, jak mycie zębów. Wręcz przeciwnie. Przy okazji spadku siły mięśni, stawy przestają być chronione.

Wielka głowa i małe nóżki?

Prognozy z przed kilkudziesięciu lat głosiły, że człowiek dwudziestego pierwszego wieku będzie już tworem z dominującą głową i długimi rękami. Nogi praktycznie zanikną. Można się śmiać z takich przepowiedni. Wszak ewolucja nie działa tak szybko. z drugiej strony prognoza ta jest przerażająca i do pewnego stopnia zaczyna się sprawdzać.
Coraz rzadziej w pracy używane są mięśnie, coraz więcej robi się na komputerach. Mniej chodzimy, więcej jeździmy. Kiedyś tradycją rodzinną był niedzielny spacer, dziś wsiada się w samochód i jedzie do hipermarketu lub siedzi przed telewizorem. Siła mięśni spada. Nie tylko dolnych partii, ale całego ciała.

Sportowcy i siłownie

Jest też zjawisko całkiem odmienne. Współcześni sportowcy osiągają szczyty, o których nawet nie marzono sto lat temu. Ich ciała prezentują niezwykłą formę fizyczną. Zostawmy tu na boku dywagacje o dopingu i innych niezbyt bezpiecznych środkach wiodących na podia.
Mamy też powszechny pęd ku ćwiczeniom siłowym. Niemal każdy miał w swoim życiu moment zetknięcia się z siłownią. Niestety tylko nieliczni traktują tę przygodę, jako sposób na całe życie. Nie mówiąc już o tych, którzy przy okazji treningów chcą zadbać o swoje zdrowie, a nie tylko „wypakować się na potęgę”.
Nie dziwi mnie też zanadto, że większość lekarzy uważa siłownie za samo zło. To tam ludzie niszczą sobie stawy barkowe i kolana. Poniekąd racja. Jednak z czego to wynika? Gdy siedemnastolatek przychodzi na siłownię nie wie nic o anatomii. Sam zaczynałem w tym wieku i wiem, że nic nie wiedziałem. Ha! Chce się rosnąć, ale nie za bardzo jeszcze wiadomo, jak funkcjonują poszczególne mięśnie. O stawach i układnie nerwowym nie wspominając. Niektórzy próbują na szybko poprawić sylwetkę, bo za miesiąc czas na występ na plaży. Większość nie ma ani cierpliwości ani chęci, by czegokolwiek się nauczyć. Tak oto coś co mogło stać się remedium na współczesny tryb życia, staje się kolejnym zagrożeniem.
Nie tylko brak wiedzy gra tu ważną rolę. Obok tego dochodzi niemniej istotny czynnik. Wady postawy. Kilkanaście lat życia zwykle wystarcza, by się takich nabawić. Z niektórymi już się rodzimy. Gdy zaś gnani chęcią zdobycia wielkich muskułów trafiamy na siłownię, nie interesuje nas rehabilitacja i korygowanie tych wad. Od razu duże ciężary, typowo kulturystyczne, czasem bardzo kontuzjogenne ćwiczenia i wady się pogłębiają. Mięśnie i tak rosną wówczas mizernie, a stawy szybko ulegają destrukcji.
Gdy potem trafiają ofiary takiego postępowania do lekarzy, ci zaczynają wyrabiać sobie określone zdanie na temat treningów na siłowni.

Przysiad na kolana

Posłużę się prostym przykładem. Przysiad. Ćwiczenie mityczne i mające złą opinię w kręgach medycznych. Dlaczego? Bo albo jest źle wykonywany, albo jest zbyt płytki. Mimo, iż robiłem to wiele razy, pozwolę sobie na kolejny opis prawidłowej techniki.
Zawsze musimy mieć ściągnięte łopatki i napięty brzuch oraz zachowane prawidłowe krzywizny kręgosłupa. Kolana są skierowane dokładnie tam, gdzie palce stóp. Rozstaw stóp musimy ustalić sami dla swoich proporcji. Schodzimy w dół ruchem bioder, ale tyłek ma się kierować nie tylko w dół, lecz w tył. Trzeba uważać, by kolana nie wyszły poza obrys stopy.
Przysiad znakomicie wzmacnia kolana. Skoro tak to rodzi się pytanie, dlaczego tak wielu ludzi niszczy sobie kolana przysiadami. Bynajmniej nie chodzi tu o ciężar. Nie on jest główną przyczyną urazów. Po pierwsze zła technika nadmiernie obciąża kolana zdejmując właściwy ciężar z bioder, a to one mają być najbardziej zaangażowane. Po drugie większość ludzi robi zbyt płytkie przysiady. To zaś zaburza balans siłowy pomiędzy prostownikami a zginaczami kolan. Czyli mięśniami czterogłowymi i dwugłowymi. Tak dochodzimy do istoty tych rozważań.
Wbrew pozorom to właśnie płytki przysiad niszczy kolana, a głęboki je wzmacnia. Pod warunkiem poprawnego wykonania. Bowiem wtedy wszystkie mięśnie mają okazję się wykazać. Równomiernie budujemy ich siłę i napięcie mięśniowe równomiernie oddziałuje na staw.

Agonista i antagonista

Zostawmy teraz siłownię. Niezależnie do uprawianego sportu potrzebujemy tego, by każdy nasz staw podlegał równomiernym napięciom mięśni antagonistów. Nawet, gdy nie uprawiamy żadnego sportu, co raczej w dzisiejszych czasach nie jest rozsądne, bardzo potrzebujemy tej równowagi mięśniowej.
Nie można dopuścić, by jeden mięsień rozwinął się kosztem innego, zwłaszcza swojego antagonisty. W praktyce jest to bardziej skomplikowane, gdyż w rzeczywistości dochodzi jeszcze o szereg mniejszych mięśni stabilizujących i wspomagających każdy ruch.
Gdy dla przykładu wyrzucamy rękę do przodu w ruchu przypominającym cios bokserski, główny mięśniem prostującym staw łokciowy jest triceps. To agonista, czyli bezpośrednio działający na staw mięsień. W tym ruchu jego antagonistami są biceps i brachalis, czyli zginacze stawu łokciowego. W ruchu prostującym pełnią rolę antagonistów. Jeśli są odpowiednio silne wyhamowują i stabilizują ruch. Gdyby nie ich działanie to mocna praca agonisty mogłaby zniszczyć staw. Po prostu zabrakłoby hamulca. Jeśli puścisz samochód z górki i w odpowiednim momencie nie wyhamujesz, to samochód się rozbije.
Podobnie będzie w wypadku kolana, a jeszcze bardziej skompilowaną sytuacją mamy odnośnie stawu barkowego. Tam wypadkowa sił jest bardzo złożona i dlatego tyle mięśni współgra ze sobą i ma swoje przyczepy na stawie barkowym i w jego okolicach.

Wskazówki praktyczne

Jak widać równowaga sił jest niezwykle ważna. Nadmierna przewaga jednego mięśnia nad drugim może doprowadzić do uszkodzenia stawu. Ocena balansu siłowego nie jest prosta. Najlepiej, by zrobił to kompetentny lekarza, choć w praktyce trudno się o to doprosić. Można ewentualnie udać się do lekarza sportowego. Trzeba też pamiętać, że niezależnie od uprawianego sportu trzeba tak trenować, by tę równowagę zachować. Jeśli większość życia siedzimy przy komputerze, to możemy być pewni dwóch rzeczy. Nie – wcale nie chodzi o śmierć i podatki. Na pewno mamy wady postawy i na pewno mamy zachwiany balans siłowy. Odejście od komputera na rzecz ruchu i sportu powinno się rozpocząć rozpoznaniem tych dysproporcji. Tu dochodzi powiązany z tym temat przykurczów mięśni, ale o tym napiszę w osobnym artykule.
Na koniec jeszcze raz: Warto chronić i leczyć stawy specjalnymi preparatami, ale nie zapominajmy o usuwaniu przyczyn powstałych kontuzji.

Zimowe pułapki na stawy kolanowe

Zaskoczeni prze zimę

Zbliża się zima. Dla jednych to czas upragniony, a dla innych przekleństwo. Trudno przewidzieć, kiedy zaatakuje nas mróz i drogi staną się niebezpiecznymi ślizgawkami. Niektórzy się ucieszą, bo nadejdzie czas zimowych wyjazdów na narty, ale dla większości będzie to okres niebezpiecznej jazdy samochodem lub marznięcia na przystankach autobusowych. To również czas szczególnego wyzwania dla naszych stawów. Nie jestem w stanie stwierdzić, kiedy spadnie śnieg. Już dawno przestałem wierzyć wróżkom i meteorologom. Ich prognozy są równie prawdopodobne i wiarygodne. Mogę Was tylko zapewnić w jednej sprawie. Zima na pewno zaskoczy drogowców. Ludzie odpowiedzialni za stan dróg każdego roku są zdziwieni tym, że w miesiącach zimowych pada u nas śnieg. Wie o tym nawet małe dziecko, a drogowiec… nie. Cóż! Może są to emigranci z Afryki? Taki wniosek nasuwa się jako pierwszy. Śnieg i lód to dla nich nowość. Jednak mową polską jakoś się posługują, twierdzą, że są stąd… Zagdaka pozostaje nierozwiązana.
Skoro tak, to wychodząc z domu musimy się nastawić na to, że jazda akrobatyczna na lodzie będzie naszym udziałem. Właściwie chlebem powszednim, bo nim drogowcy się ockną… nadejdzie wiosna. Czy to pójdziemy do pracy, czy do sklepu, bez popisów sprawności się nie obejdzie. No właśnie. Sprawności!!! Im ktoś jest w gorszej kondycji fizycznej, tym na większe niebezpieczeństwo naraża swoje stawy zimą. Nieraz już brakowało gipsu w placówkach pogotowia ratunkowego. Można mówić o szczęściu, gdy złamie się rękę lub nogę. Gorzej, gdy uszkodzony zostaje staw. Po złamaniu wystarczy kilka tygodni w gipsie i wszystko wraca do normy. Uszkodzenie stawu ciągnąć się może za nami przez długie lata.

Ochrona stawu kolanowego

Najbardziej chronić trzeba w tym okresie stawy kolanowe. To one są najczęściej narażone na urazy. Nieodpowiednia reakcja na poślizg bywa katastrofalna w skutkach. Stawiamy nogę przed sobą i stopa przesuwa się po lodzie do przodu. Blokujemy nogę w kolanie, by zahamować, ale rozjeżdżamy się jeszcze bardziej. Nagle chrup i okropny ból w kolanie…. Makabryczny scenariusz.
Na pytanie o ochronę stawu kolanowego i przygotowanie się do zimy odpowiem dość dziwnie. Oczywiście możemy zażywać suplementy z glukozaminą, czy z wapnem. Jest to nawet wskazane. Jednak nie załatwi wszystkiego. Musimy wzmocnić przede wszystkich nasz najsilniejszy mięsień. Jest nim czworogłowy uda. Właściwie można nawet mówić o czterech mięśniach, bo każda z głów jest jakby samodzielnym potężnym mięśniem. No… powinna być potężnym i silnym mięśniem. Mamy więc: rectus femoris (mięsień prosty uda), vastus medialis (mięsień obszerny przyśrodkowy), vastus lateralis (mięsień obszerny boczny), vastus intermedius (mięsień obszerny pośredni). Z drugiej strony równoważyć je powinien silny dwugłowy uda. Dobrze rozciągnięte i silne mięśnie ud pozwalają zapanować nad ciałem i mogą uchronić przed niejedną kontuzją.
U zdrowej osoby najsilniejsza powinna być wewnętrzna część mięśnia czworogłowego, czyli vastus medialis. Jednak wystarczy spojrzeć, jak chodzi większość z nas, by przekonać się, że tak nie jest. Co prawda kobieta porusza się nieco inaczej niż mężczyzna, ale jednak w obu przypadkach nogi powinny być lekko ugięte i stopy rozstawione na zewnątrz. U mężczyzny bardziej, a u kobiety mniej. Tymczasem u wielu osób kolana uciekają do środka, co świadczy o znacznym osłabieniu vastus medialis. Panie próbują naśladować telewizyjne modelki i prezenterki, które są tak wychudzone, że balas równowagi jest u nich całkowicie zaburzony. Szpilki jeszcze pogłębiają problem. Nic dziwnego, że po czterdziestce kobiety narzekają na kolana. To co ma się wydawać zalotnym sposobem poruszania, jest bardzo ryzykowne dla stawów.
Różnicę łatwo dostrzec. Przypatrzcie się jak poruszają się ludzie, którzy dużo chodzą po górach lub trenujący na siłowni, ale tacy, którzy rozwój nóg traktują poważnie. Nie mówię tu o sezonowych pakerach rozwijających jedynie bicepsy. Wszyscy oni poruszają się na lekko ugiętych nogach, a palce stóp są stawiane na zewnątrz. Świadczy to o dwóch rzeczach. Po pierwsze większość potrzebnej do chodzenia siły jest generowana z bioder, a nie z kolan. Po drugie silny vastus medialis mocno asekuruje kolano i odciąża je. Przy takiej postawie nawet poślizg na lodzie nie powinien doprowadzić do uszkodzenia kolana. Pomijam już fakt, iż silne mięśnie lepiej zamortyzują upadek.
Nie każdy ma czas i ochotę na ćwiczenia na siłowni. Nie każdy też lubi włóczyć się po górach. Jednak każdy powinien chronić swoje stawy. Przynajmniej każdy kto ma choć trochę zdrowego rozsądku. Zbyt dużo siedzimy w pracy, za mało chodzimy i nasze stawy, a zwłaszcza kolana, są coraz bardziej narażone na kontuzje.

Profilaktyka

Zachęcam Was do zadbania o swoje kolana już teraz. Śniegu jeszcze nie ma, a w ciągu miesiąca możecie wiele zmienić. Nie. Nie wiem, czy akurat za miesiąc spadnie śnieg. Nieważne. Ochrona stawów kolanowych to inwestycja na całe życie. Po urazie lekarz niekoniecznie będzie w stanie Wam dopomóc. Lepiej więc postarać się, by do tego urazu wcale nie doszło.
Można oczywiście iść na siłownię, ale nie trzeba. Proponuję dwa proste ćwiczenia, które ochronią Wasze stawy. Być może u niektórych pojawi się strzelanie w kolanach w czasie ich wykonywania. Nie znaczy to, że mamy przestać. Najlepiej kupić sobie wapno w tabletkach wraz z witaminą D3 oraz glukozaminę i kontynuować. Strzelanie w stawach to znak, że już najwyższy czas, by coś z tym zrobić.
Pierwsze ćwiczenie dotyczy wchodzenia na schody. Musicie zmienić swoje nawyki. Starajcie się wchodząc po schodach za każdym razem stawiać stopy szerzej w bok, tak by pracował najbardziej vastus medialis. Wypychajcie jednocześnie tułów biodrami, a nie z kolana. Próbujcie chodzić po ulicy na lekko ugiętych nogach, aż stanie się to Waszym nawykiem. Chodzenie z zablokowanymi kolanami jest jak proszenie się o wózek inwalidzki.
Drugie ćwiczenie to klasyczne przysiady. Rano, każdego dnia, po wstaniu z łóżka zrób 3 przysiady. Co tydzień dodawaj sobie jeden lub dwa. Tylko tyle? Niedawno przekonałem się, że mało kto potrafi zrobić porządnie przysiad. Zwykle myli się nam z kucnięciem. Wziąłem osobę, która wyciskała na suwnicy na nogi 80kg i kazałem robić poprawne technicznie przysiady. Po 5 miała zupełnie dość. Bez żadnego dodatkowego obciążenia! Dodam jeszcze, że ta osoba sporo chodzi po górach, więc ma nogi lepiej rozwinięte od większości ludzi. Dalej wydaje się Wam, że bez trudności zrobicie 3 przysiady?
Oto technika wykonania. Radzę postawić za sobą na początku niski taborecik. Stańcie prosto. Łopatki ściągnięte, a kręgosłup powinien zachować naturalną krzywiznę. Brzuch lekko napięty. W czasie całego ruchu korpus powinien pozostać w pionie. Nogi rozstawione w miarę szeroko, ale bez przesady. Siadacie w dół, ale i do tyłu. Kolana nie mogą wyjść za linię palców u stóp. Inaczej nie będzie to już prawidłowy przysiad. Możecie dotknąć tyłkiem taboretu, a potem wyprost. Zarówno droga w dół, jak i do góry ma być inicjowana w stawie biodrowym. Kolana włączają się do ruchu po biodrach.
Niby proste. Jeśli dojdziecie do tego, że rano każdego dnia będziecie robić po 100 takich poprawnych przysiadów, to oblodzone drogi przestaną być dla Was straszne, a kolana będą dobrze chronione. Dodam, że to znakomite przygotowanie do sezonu narciarskiego. Acha, jeszcze jedno. Nie zdziwcie się, jeśli na drugi dzień będą Was bolały mięśnie brzucha.

Kłopoty z rotatorami

Nieużywane zanika

Znane jest zapewne wszystkim powiedzenie, iż nieużywany narząd zanika. W praktyce jednostkowego życia nigdy nie dochodzi do całkowitego zaniku, ale niewątpliwie może mieć miejsce duże osłabienie danego narządu. Dziś spróbuję przybliżyć kilka prawd związanych ze stawem barkowym, a zwłaszcza z funkcją rotatorów.
Dziwną koleją losu u dużej grupy ludzi rotatory ulegają silnemu osłabieniu. Pomijam tu wszystkich tych, którzy cierpią na choroby nerwowo-mięśniowe i zmagają się z postępującym zanikiem mięśni. W tych przypadkach mamy do czynienia z ogólnym osłabieniem i z racji, że jak dotąd nie wymyślono skutecznej terapii, jedynym wyjściem jest wszechstronna specjalistyczna rehabilitacja, której celem jest spowolnienie tego procesu.
Bardziej mam tu na uwadze wszystkich zwanych powszechnie zdrowymi, a przynajmniej wolnych od tak niebezpiecznych schorzeń. Niezależnie od płci i wieku, można stwierdzić powszechne osłabienie tej grupy mięśni. Nie dość, że są to mięśnie z natury słabe, to jeszcze rzadko używane, a gdy już używane to w sposób niezgodny z anatomią. Zacznijmy jednak od podstaw. O czym właściwie mowa.

Charakterystyka pierścienia rotatorów

Pierścień rotatorów to grupa dość delikatnych i niewielkich mięśni położonych w górnej części grzbietu. Zaliczamy do nich mięsień: podgrzebieniowy, nadgrzebieniowy, podłopatkowy i obły mniejszy. W zasadzie są to bardziej niewielkie ścięgna niż mięśnie. Ich rola sprowadza się do odwodzenia ramienia oraz ruchów rotacji zewnętrznej i wewnętrznej.
Tylko nieliczni mogą pochwalić się silnymi rotatorami. Wydawać by się mogło, że osoby uprawiające sport mają bardziej rozwinięte mięśnie pierścienia rotatorów. Tymczasem wcale tak nie jest. Zazwyczaj nie dba się o nie zupełnie. Dotyczy to zwłaszcza treningów siłowych. 80% urazów spowodowanych treningiem siłowym sprowadza się właśnie do rotatorów. Tu należy szukać przyczyny większości kontuzji stawów barkowych. W innych sportach jest nie lepiej. Poczytajcie o urazach pośród tenisistów.
Jakże często rozgrzewki polegają właśnie na okrężnych wymachach wyprostowanych ramion. To wbrew pozorom nie wzmacnia rotatorów. Jest też niepotrzebne i szkodliwe. Wytwarza niepotrzebne naprężenia w stawie barkowym. Jeśli po takiej rozgrzewce zaczynamy dźwigać ciężary lub wykonywać inne intensywne ćwiczenia, to aż prosimy się o uraz stawu barkowego.
Nie dość, że nie są to mięśnie silne, to również nie należą do nazbyt wytrzymałych. O ile inne grupy mięśniowe lepiej znoszą długotrwały wysiłek, o tyle rotatory szybko się męczą i przełożona na nie siła może doprowadzić do naderwania. Są zbyt małe, by impuls nerwowy wytworzył na czas proces hamujący.

Zespół ciasnoty podbarkowej

Jakby tych problemów było mało, u niektórych osób dochodzi do choroby zwanej zespołem ciasnoty podbarkowej. Ścięgno stożka rotatorów, które położone jest najwyżej (jest nim ścięgno mięśnia nadgrzebieniowego) przechodzi pod wyrostkiem kostnym zwanym akromionem. Czasem przestrzeń pomiędzy tym wyrostkiem kostnym a kością ramieniową jest bardzo mała. Powoduje to niemal miażdżenie kaletki stawowej i tego ścięgna podczas unoszenia ramienia do przodu. Nierzadko dochodzi także do ucisku nerwów. Całość prowadzi do silnych bólów i stanów zapalnych. Z czasem dolegliwości będą się nasilały. Obecnie jedynym wyjściem wydaje się wówczas artroskopia stawu barkowego.

Inne metody leczenia

Na szczęście nie wszystkie uszkodzenia stożka pierścienia rotatorów są aż tak poważne. Poza opisanym przypadkiem zespołu ciasnoty podbarkowej, uszkodzenia leczy się zwykle sterydami podawanymi doustnie lub wstrzykiwanymi bezpośrednio w chore miejsce. Zazwyczaj są to kortykosteroidy.
W moim odczuciu terapia kortykosteroidami ma wiele wad i nie powinno się jej stosować jeśli pomogą mniej obciążające środki. Przede wszystkim okłady lodem oraz rehabilitacja. Na początku trzeba wykluczyć wszelki ruch na tyle, na ile to możliwe. Jednak nie dłużej niż na 2-3 tygodnie. Rotatory mogą jeszcze boleć po urazie nawet pół roku i więcej. Trzeba w tym czasie podchodzić ostrożnie do wszelkiej aktywności fizycznej, jednak jej całkowicie nie zaniedbywać. Wykonujemy odpowiednie ćwiczenia, które za chwilę opiszę oraz zaraz po ich zakończeniu stosujemy zimne okłady.

Ćwiczenia rotatorów

Zaczynamy bez jakichkolwiek obciążeń. Przedstawione ćwiczenia nie są przeznaczone tylko dla osób prowadzących rehabilitację. Radzę robić je każdemu, kto chce uniknąć urazów w stawach barkowych. Lepiej zapobiegać niż leczyć. Rehabilitacyjnie ćwiczymy trzy razy w tygodniu. Profilaktycznie wystarczy raz.
Możemy siedzieć lub stać. Unosimy ramiona równolegle do podłogi, ale tak by przedramiona były do niej prostopadle. Kąt w łokciach 90 stopni. Dłonie grzbietem do przodu. Teraz nie zmieniając ustawienia przedramion (cały czas 90 stopni w stosunku do ramienia), ruchem w stawie barkowym unosimy ramiona do poziomu. Teraz przedramiona znajdują się równolegle do podłoża. Potem płynnym ruchem opuszczamy do pozycji wyjściowej i wznawiamy ruch do góry.
Drugie ćwiczenie jest podobne. Różnica polega na tym, że przedramiona wzniesione są do góry zamiast opuszczone w dół. Ten sam kąt w stosunku do przedramienia. Ruchem w stawie barkowym opuszczamy je do poziomu i unosimy z powrotem.
Na początku wykonujemy po jednej serii każdego ćwiczenia. Jeśli pojawi się silny ból należy od razu przerwać. Z czasem można zwiększać ilość serii do 3. Ilość powtórzeń – 5. Nigdy nie wolno robić więcej jak 10 powtórzeń.
Jeśli wszystko przebiega dobrze, po miesiącu można dodać niewielkie obciążenie rzędu 0,25 kg i z czasem bardzo ostrożnie je zwiększać. Osoby mające styczność z siłownią mogą mieć tendencje do podnoszenia większych ciężarów. To dość niebezpieczne. W tym ćwiczeniu chodzi o samą technikę ruchu, a nie o ciężar.
Należy też jak ognia unikać nagłych wymachów okrężnych wyprostowanymi ramionami. Zwłaszcza, gdy doświadczyliśmy już problemów z rotatorami. Przygotowanie rotatorów u tenisistów i siatkarzy to odrębny problem, którzy przekracza zakres tematyczny tego bloga. Niestety nazbyt często zaniedbuje się ten aspekt treningu sportowego, a efekty widać…

Skręcenie stawu skokowego

Budowa i funkcjonowanie

Staw skokowy odgrywa niezwykle ważną rolę w naszym życiu. Dzięki niemu biegamy, chodzimy i skaczemy (jak wskazuje na to sama nazwa). Z racji, że znajduje się blisko podłoża, a jednoczenie za sprawą wyprostowanej pozycji ciała, oddziałuje na niego cały nasz ciężar, dość często podlega kontuzjom i urazom. Zwłaszcza pośród sportowców. Jednak nie tylko oni mogą mieć kłopoty ze stawem skokowym. Dość często przyczyną kontuzji jest pośliźnięcie się na oblodzonej lub mokrej nawierzchni.
Specyfika tego stawu polega na tym, że choć na ruchy w nich wpływa aż 13 różnych mięśni, to w przeciwieństwie do innych stawów, żaden nie jest do niego bezpośrednio przyczepiony. Być może to w dużym stopniu decyduje o jego podatności na wszelkie kontuzje. Szczególnie skręcenia.
Z punktu widzenia medycyny należałoby raczej mówić o dwóch stawach: stawie skokowym górnym i stawie skokowym dolnym, choć w praktyce mniej zwraca się uwagi na to rozróżnienie, chyba, że dochodzi do bardziej skomplikowanych uszkodzeń. Oprócz wspomnianego i najczęściej występującego skręcenia może też dojść do zwichnięcia lub złamania kości tworzących ten staw.

Medycyna a domowe sposoby

W skręceniu stawu skokowego dochodzi najczęściej do uszkodzenia wiązadła skokowo-goleniowego i skokowo-łódkowego. Nierzadko uszkodzona zostaje także sama torebka stawowa. Charakterystycznym objawem jest wówczas opuchlizna oraz zsinienie. Tym co w takim wypadku stwarza największe niebezpieczeństwo jest mniemanie, że „samo przejdzie”. Część osób ucieka się do starych domowych sposobów i nie trafia ze skręceniem do lekarza.
Trzeba przyznać, że pomoc lekarska niekoniecznie musi dać lepsze efekty niż leczenie domowe. Piszą to z całą świadomością. Okłady z octu lub lodu mogą przynieść znaczą ulgę. Czasem zadziałają lepiej niż leki na receptę. Kłopot w tym, że nie zawsze w ten sposób można uraz w pełni wyleczyć. Lekarz dysponuje o wiele większym wachlarzem narzędzi diagnostycznych. Na pierwszym miejscu stoi tu zdjęcie rentgenowskie, dzięki któremu można ustalić, czy nie doszło do złamania lub przemieszczenia kości.
Lekkie skręcenia można szybko zaleczyć. Wystarczy odpocząć przez jeden dzień lub czasem kilka. W tym czasie staramy się maksymalnie odciążyć uszkodzony staw. Później zabezpiecza się go specjalnie bandażując i zaczyna się coraz więcej chodzić, by rozruszać staw. Obecnie można też kupić w internecie lub sklepach ze sprzętem rehabilitacyjnym stabilizatory stawu skokowego. Są skuteczniejsze i o wiele wygodniejsze w użyciu. Stabilizatory przydadzą się także w przypadku powrotu do treningów sportowych. Nawet już po całkowitym wyleczeniu dobrze będzie zakładać je przez jakiś czas na treningi.
Obecnie intensywne chodzenie jest uważane za dobrą formę rehabilitacji w wypadku lekkich skręceń. Jednak decyzji o takiej terapii nie wolno podejmować samodzielnie i bez porozumienia z lekarzem ortopedą. Przy poważniejszych urazach zwykle całkowicie unieruchamia się staw skokowy za pomocą gipsu.

Dodatkowe zabiegi wzmacniające

Fizykoterapia jest czasami ordynowana przez lekarza przy poważniejszych urazach. Można wykonywać sporo takich zabiegów. Zalicza się do nich oddziaływanie na staw skokowy prądami elektrolitycznymi, magnesami oraz laserami.
Turlanie butelki albo innego okrągłego przedmiotu to dobra pomocnicza forma masażu przyspieszającego proces leczenia. Butelka powinna się przemieszczać na odcinku pomiędzy kostką, a dolną częścią mięśni łydek. Wykonuje się to ćwiczenie siedząc.
Podobnie, jak i w przypadkach urazów innych stawów można prowadzić dodatkowo suplementację glukozaminą oraz wapnem. Dotyczy to zwłaszcza tych kontuzji, które bezpośrednio naruszyły strukturę kostną.
3,6_S

http://www.vitalab.pl/168,sf-3-triple-strength-joint-care-formula.html

Urazy nadgarstków

Na ścieżkach ewolucji

Od nadgarstka i palców zależą nasze zdolności manualne. Ta skomplikowana konstrukcja najbardziej prócz mózgu odróżnia nas od zwierząt. Istnieją dwie teorie ewolucyjne. Zwolennicy jednej są przekonani, iż momentem przełomowym w historii człowieka było powstanie mowy i coraz bardziej skomplikowane systemy komunikacji językowej. Inni zaś są przekonani, że to posługiwanie się narzędziami doprowadziło nas do punktu, w którym znajdujemy się dzisiaj. Zapewne prawda znajduje się gdzieś pośrodku tych dwu stanowisk i obie zdolności odegrały ważną rolę.

Dwie skrajności

Nadgarstek jest stawem dość specyficznym. Niby jest bardzo delikatny, ale weźmy pod rozwagę fakt następujący. Tym samym nadgarstkiem kierujemy, by pisać na klawiaturze komputera i wykonywać złożone czynności manualne, ale też podlega on wielkim naprężeniem w sytuacji, gdy podnośmy duże ciężary. Na jednym końcu skali mamy chirurga i jego precyzyjne ruchy, a na drugim siłacza podnoszącego z ziemi 400kg. W obu wypadkach rola nadgarstka, samego stawu, jak i mięśni do niego przyczepionych jest niebagatelna. Daje on precyzję potrzebną do przeprowadzenia operacji, ale też musi mieć wystarczającą siłę chwytu, by takowy ciężar utrzymać. U przeciętnego człowieka siła ta pozwala utrzymać kilkadziesiąt kilogramów. To i tak dużo, jak na taki kruchy staw. Rzecz jasna chodzi tu tylko o siłę chwytu, bowiem przy uginaniu lub prostowaniu tego stawu, ciężary będą znacznie mniejsze.

Kłopoty z nadgarstkami

Co w tym wszystkim jest najbardziej interesujące, to fakt, że kontuzje nadgarstków rzadko się zdarzają podczas dźwigania ciężkich przedmiotów. O wiele częściej narzeka się na nadgarstki w wyniku długotrwałych powtarzających się czynności. Najczęściej pracy przy komputerze. Cóż, upowszechnienie tych urządzeń doprowadziło nas do nasilenia się kilku chorób cywilizacyjnych. Na skutek długiego siedzenia przy komputerze narzekamy na nadgarstki, kręgosłup i bóle w karku.
Poważnym problemem w tym wypadku jest zespół cieśni nadgarstka. Dochodzi do niech w skutek upośledzenia kanału, w którym biegną nerwy zawiadujące dłonią i palcami. Spada siła chwytu i zdolności manualne. Nienaturalne i przedłużające się ustawienie nadgarstków może nawet doprowadzić do zmian w strukturze kostnej.
Skoro już na siłę informatyzujemy kraj, wprowadzamy komputery niemal wszędzie i uczymy posługiwania się nimi dzieci w szkołach, to być może należałoby zacząć naukę od właściwego ułożenia rąk do pisania. Często, gdy obserwuję, jak ludzie piszą na klawiaturze, to dziwię się nie tyle temu, że tak wiele osób ma kłopoty z nadgarstkami, co raczej, że większość jeszcze ich nie ma. Niestety, umiejętność pisania przy użyciu komputera nie jest tak powszechna, jak się uważa. Pomijam już zupełny analfabetyzm, który widać na niemal każdej internetowej stronie i przy większości wypowiedzi tam zamieszczanych. Chodzi mi tu raczej o sprawę czysto fizjologiczną, jaką jest właściwe ułożenie rąk.
O kłopoty z nadgarstkami sami niestety często się prosimy. W przypadku, gdy dźwigamy większy ciężar jesteśmy bardziej uważni. Natomiast lekki długotrwały wysiłek całkowicie lekceważymy, co ostatecznie może się odbić poważnie na naszym zdrowiu. Rzecz jasna krzywdę można sobie zrobić na wiele sposobów. Pamiętam, jak kilka lat temu dźwigając duży ciężar zerwałem sobie nerwy promieniowe w obu rękach na raz. Nie był to wprawdzie bezpośrednio uraz stawu, ale dłonie były później całkowicie bezużyteczne. Nie potrafiłem zawiązać butów ani utrzymać kubka z herbatą. Miałem szczęście, że trafiłem na dobrą lekarkę neurologa, która przywróciła mi sprawność w ciągu miesiąca. Jednak leczenie było dość drastyczne. Z tego co wiem, wiele osób tego typu urazy leczy nieraz i latami!

Właściwe ułożenie rąk

Piszę o tym urazie właśnie dlatego, że większość osób narzekających na bóle w nadgarstkach, ma problem nie tyle z samą strukturą kostną, co właśnie z nerwami i ich nadmiernym długotrwałym uciskiem. Trudno wyeliminować nabyte złe nawyki. Jest to szczególnie trudne, gdy używa się laptopa. Sam piszę dużo, więc gdybym nie przestrzegał pewnych zasad już pewnie miałbym poważne problemy z nadgarstkami. Klawiatura musi być odsunięta od krawędzi stołu, przy którym siedzimy, a przedramiona oparte o ten stół większością swojej powierzchni. Wprawdzie nadgarstki pozostają w powietrzu, ale dzięki temu nie są nienaturalnie opuszczone ku dołowi, co jest najczęstszą przyczyną cieśni nadgarstka. Łokcie mogą wystawać poza krawędź stołu.
Włosy jeżą mi się na głowie, gdy widzę konstrukcje tzw. biurek pod komputer z wysuwanym blatem na klawiaturze. Być może też macie takie w domu. To właśnie tego typu biurka przyczyniają się do problemów z nadgarstkami. My zaś nieświadomi kupujemy je dzieciom, bo ładnie wyglądają. Stanowczo odradzam takie umeblowanie. Już o wiele lepszy będzie zwykły stół pod klawiaturę i monitor. Wysuwany blat sprawia, że klawiatura znajduje się przy samym ciele i całe przedramiona pozostają w powietrzu. To znacznie zwiększa napięcie w nadgarstkach.
Z praktyki wiem także, że większość ludzi tej rady nie posłucha, bo sporo moich znajomych wzrusza ramionami i nadal korzysta z tych mebli. Większość z nich już narzeka na bóle w nadgarstkach. Niewątpliwie w takim wypadku trzeba udać się do lekarza, ale nie zapominajmy, że źródło kłopotów mamy pod ręką. Dosłownie!

Pod wpływem upadku

Osobną kategorię urazów tego stawu stanowią te, które mogą powstać na skutek upadku. Gdy się potkniemy odruchowo wyciągamy ręce przed siebie, by zamortyzować tym część energii i chronić górną część ciała, a zwłaszcza głowę. Łatwo jednak w ten sposób poważnie uszkodzić sobie nadgarstek. Jeśli po takim upadku będzie bolał lub nawet opuchnie, to nie warto bawić się w okłady i domowe sposoby. Najlepiej od razu wybrać się do poradni lekarskiej. Im szybciej tym lepiej.
5,8_S

Urazy stawu barkowego

Złożona konstrukcja

Staw barkowy jest jednym z najbardziej skomplikowanym w naszym organizmie. Musimy sobie uświadomić, że przemieszcza on ramię w wielu płaszczyznach. O ile staw łokciowy i kolanowy pracują jedynie zginając i prostując kończynę, o tyle w stawie barkowym amplituda możliwych ruchów jest ogromna. Unosi ramię przodem w górę jak również bokiem. Wykonuje skręty. Możemy też unosić same stawy barkowe nie poruszając kończyną. Daje to dość duży wachlarz możliwości. Zarówno ruchowych, jak i niestety… urazowych.
Kontuzje barków przytrafiają się statystycznie częściej mężczyznom niż kobietom. Nie ma w tym nic dziwnego. Szerokie bary to atrybut męskiej siły. Dobrze wygląda, gdy staw barkowy jest otoczony silnymi i dobrze rozwiniętymi mięśniami naramiennymi. Jeśli mięśnie te są duże, to znakomicie chronią stawy przed urazami, ale stanowi to też pewną pułapkę.
Wielu panów katuje swoje barki na siłowniach. Nawet ci, którzy tego nie robią od czasu do czasu chcą się popisać siłą dźwigając ciężkie przedmioty nad głowę. Ostatecznie od urazu barku można zacząć wakacyjny wyjazd. Jak? Wystarczy jeśli po kilkunastu miesiącach, w których cały nasz wysiłek polegał na stukaniu w klawisze komputera, nagle wrzucamy w pociągu na górną półkę ciężki plecak. Można sobie zepsuć nie tylko urlop…

Niebezpieczeństwa na siłowni

Amatorzy ćwiczeń siłowych poświęcają sporo uwagi rozwojowi barków. Sam staw jest zaangażowany w wielu różnorakich ćwiczeniach i poddawany silnym naprężeniom. Pragnienie posiadania wielkich mięśni naramiennych składania do stosowania ogromnych ciężarów. Mimo przestróg często wykonuje się dość kontuzjogenne ćwiczenia. Stawy są często za słabo rozgrzane lub też źle rozgrzewane. Dość często spotykam się z zaleceniem, by przed ćwiczeniami wykonywać rozgrzewkę, w skład której wchodzą koliste ruchy ramionami. Jeśli po takiej rozgrzewce wykonamy ciężkie wyciskania na baraki, to aż się prosimy o ich uszkodzenie. Ruchy koliste destabilizują staw i nigdy nie powinno się ich wykonywać przed ciężkimi ćwiczeniami siłowymi. Rozgrzewka musi zakładać takie ruchy, które będą później wykonywane we właściwych seriach.
Dwa ćwiczenia, których należy unikać to: wyciskanie sztangi za głową do karku oraz unoszenie sztangi do brody wąskim chwytem. Niestety cieszą się one sporym powodzeniem w większości siłowni. O wiele lepsze efekty dają inne bardziej bezpieczne ćwiczenia. Niedobór minerałów również może być pośrednią przyczyną wystąpienia kontuzji.

Wybicie barku

Z racji, że staw barkowy ma bardzo dużą amplitudę ruchów, jest też konstrukcją dość delikatną. Na szczęście rzadko się zdarza, by został uszkodzony na skutek wypadku komunikacyjnego lub urazu wynikającego z upadku. Zwykle w takich sytuacjach następuje wybicie barku, które łatwo zlikwidować, jeśli potrafi się umiejętnie nastawiać bark. W przeciwnym razie lepiej nie eksperymentować i zostawić to fachowcom.
Nie będę tu dokładnie wymieniał wszystkich możliwych uszkodzeń barku, jakie wyróżnia współczesna medycyna. Podobnie, jak w przypadku innych stawów, a czasem nawet bardziej, kontuzję tej części ciała mogą wyeliminować ze sportu lub bardzo utrudnić normalne życie. Trzeba więc zachować dużą dozę ostrożności, a w razie wystąpienia jakiegokolwiek urazu udać się jak najszybciej do lekarza specjalisty i podjąć właściwe leczenie oraz zaprzestać forsowania uszkodzonego stawu.
3,3_S

You are currently browsing the archives for the Urazy poszczegolnych stawów category.