Bolące stawy

Flower

Archive for the ‘Rehabilitacja w domu’ Category

Stawy wobec niskiej temperatury

Dieta i ruch jako fundament

W świetle ciągle na nowo stawianych pytań oraz czynionych obserwacji chciałbym jeszcze raz powrócić do problemu, jakim jest strzelanie w stawach, w kontekście jednego z niedocenianych czynników generujących tę dolegliwość.
Jest rzeczą zrozumiałą, że gdy pojawią się kłopoty ze stawami staramy się poprawić naszą dietę. Wielokrotnie o tym wspominałem, choć niestety ciągle dominuje stary model piramidy żywieniowej, która sprawia, że mimo dostarczania organizmowi mnóstwa minerałów nie jesteśmy ich w stanie przyswoić lub też jeszcze więcej tracimy w procesach przemiany węglowodanów.
Tak samo rzecz się ma z ruchem. Odpowiednio dobrany tak pod względem ilości, jak i jakości, a wreszcie intensywności dla danej osoby, może czasami nawet wprost uleczyć dolegliwości, przy których lekarze rozkładają ręce albo bez końca przepisują i tak nie działające leki. Źle dawkowany i niewłaściwie dobrane ćwiczenia, złe nawyki, mogą okazać się gwoździem do trumny, albo biletem do kolejki po endoprotezy.

Kilka słów o suplementach na stawy

Drugim krokiem będzie poszukiwanie suplementów. Produkty bogate w kompozycję glukozaminy, chondroityny i MSM, mimo pojawiających się głosów krytyki, niejednemu już pomogły. Przy wsparciu dietą mogą więc zdziałać wiele. Póki co nie będę się rozwodził nad tym wielokroć poruszanym tematem. Dość stwierdzić, że w pewnym momencie warto o nich pomyśleć.

O co chodzi z tą temperaturą?

Przyczyn strzelania w stawach wyróżnić można przynajmniej kilka. Dziś o tej najmniej branej pod uwagę. Mianowicie chodzi o niskie temperatury. Dotyczy to szczególnie spania w źle ogrzanych pomieszczeniach. Dla pewnego odsetka osób oznacza to prędzej czy później pogorszenie funkcjonowania stawów.
Jeszcze gorzej wygląda sprawa przeciągów. Tego też nasze stawy nie lubią. Gdy zaś osoba zgrzana znajdzie się pod wpływem przeciągu, a w dodatku będzie się to często powtarzało, problemy murowane. Nie jestem zwolennikiem ćwiczeń przy otwartym oknie. Właśnie z tego powodu, że może to doprowadzić do nagłej cyrkulacji powietrza lub zmiany temperatury. Jeśli chcemy ćwiczyć róbmy to albo na dworze, albo w zamkniętym pomieszczeniu.
Staw rozgrzany ćwiczeniami jest szczególnie podatny na wpływ temperatury. Dotyczy to głównie stawów barkowych i kolanowych. Spotkałem się już z sytuacją, że przyczyną urazu barku był włączony wentylator lub nagłe otwarcie drzwi. Wydaje się niepoważne, ale jest aż nazbyt prawdziwe. Z tego powodu większość osób powinna być tak ubrana do ćwiczeń, by wspomniane stawy były zasłonięte. Te niby drobne elementy i dbałość o szczegóły mogą nam oszczędzić wielu późniejszych kłopotów. Warto na nie zwracać uwagę.

Kontrowersje wokół krążenia ramion

Dwa skraje stanowiska

Co jakiś czas wybucha dyskusja na temat krążenia ramion w ramach rozgrzewki przed treningiem sportowym lub w ramach gimnastyki. Wspominałem już nieco o tym problemie, ale z racji, że ciągle powraca warto mu poświęcić nieco więcej uwagi. Wszak chodzi o zdrowie stawów barkowych. Musimy pamiętać, że są one dość czule i obok kolan najczęściej stwarzają problemy.
Jak zawsze w podobnych sprawach, zdania są podzielone. Najostrzej przebiega granica pośród ludzi czynnie uprawiających sport. Również nie można lekceważyć – a przynajmniej nie od razu – programu nauczania Akademii Wychowania Fizycznego. Już kilka podstawowych danych porównawczych wskazuje na to, że większość zainteresowanych raczej pozytywnie wypowiada się za krążeniami ramion. Takie zalecania również znajdziemy u wykładowców i absolwentów AWF-ów.
Spróbujmy przyjrzeć się sprawie bliżej…

Problemy metodologiczne badań naukowych

Najpoważniejszy kłopot polega na tym, że dotychczas nikt nie przeprowadzić szczegółowych badań dotyczących tematu naszych rozważań. Przynajmniej ja do takich nie dotarłem. Musimy też pamiętać, że dość często badania nad różnymi aspektami motoryki sportowej są już na wstępie obciążone błędami metodologicznymi. Prostym przykładem może być fakt, iż dość często bada się reakcje aparatu ruchu na obciążenia czy też wysiłek o określonej długości i intensywności na maszynach. Tymczasem ani w życiu ani w sporcie podobne ruchy nie występują, gdyż maszyny wymuszają dość często nieanatomiczne tory ruchu i eliminują pracę mięśni stabilizujących, co automatycznie fałszuje wyniki.
Wszędzie tam, gdzie chodzi o osiągnięcie realnych wyników wykorzystuje się w sporcie wolne ciężary lub po prostu własne ciało. Żaden poważny trener czy sportowiec, a nawet bardziej świadomy amator nie będzie opierał fundamentu swojego treningu na maszynach. Tymczasem badacze kierują się na wstępie określonymi stereotypami zaczerpniętymi z wizji snobistycznej siłowni. Zapewne także odgrywa tu rola sponsoringu producentów maszyn, na których wykonuje się badania. Musimy być w tej sprawie realistami!
Problemów metodologicznych jest znacznie więcej, gdy chodzi o badania nad motoryką i aparatem ruchu, ale tu nie będę się nad nimi nadmiernie rozwodził. Dodam tylko, że we współczesnym sporcie zawodowym pogoń za wynikiem za wszelką cenę również przeczy zasadzie – sport to zdrowie. To zaś oznacza, że każdy kto sportem chce to zdrowie poprawić nie powinien czerpać wzorców z mistrzów wyczynu.

Nie wszystko co można – robić trzeba! Luzy anatomiczne.

Powinniśmy się raczej zastanowić skąd właściwie pojawił się problem. Dlaczego absolwenci AWF bezkrytycznie zalecają swoim wychowankom na lekcjach wychowania fizycznego owe krążenia?
W tym miejscu muszę już opowiedzieć się po którejś ze stron sporu. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem wykonywania krążeń ramion. Tak wiec, może nie do końca obiektywnie spróbuję wyjaśnić podejście oficjalne i jego przyczyny.
Zwykło się przyjmować, że wyćwiczony i w pełni sprawny organizm człowieka powinien charakteryzować się rozciągniętymi i silnymi mięśniami oraz maksymalną ruchomością wszystkich stawów. Wychodząc z tego stanowiska uznaje się, że każdy ruch, który wykonać można – wykonywać należy. Nasze ciało jest wysoce funkcjonalne. Z jednej strony możemy je wytrenować do podnoszenia wielkich ciężarów, niejednokrotnie znacznie przewyższających jego własną wagę, a z drugiej potrafimy nauczyć się perfekcyjnych ruchów manipulacyjnych, czego klasycznym przykładem jest praca zegarmistrza.
Takie ciało ukształtowało się w długim procesie ewolucji. Zawsze też natura zostawia sobie pewien margines błędu, coś co nazywam luzem anatomicznym. Pewną nadwyżką funkcjonalną. Oznacza to, iż niekiedy zakres naszych możliwości ruchowych przekracza zakres tego co jest dla nas zdrowe i wskazane.

Trzy najczęściej nadużywane ruchy

Na poczekaniu mogę tu wymienić trzy nadużywane ruchy, które nie tylko nikomu zdrowia nie poprawią, ale wręcz mogą je pogorszyć. Pierwszym z nich jest opisywane krążenie ramion. drugim kucanie, w którym kolana idą znacznie do przodu (ten problem opisywałem dokładniej przy okazji przysiadów), wreszcie trzecim są spięcia brzucha tak obecnie modne i polecane przez beztroskich i nieodpowiedzialnych trenerów w klubach fitness.
Gdy od czasu do czasu zdarzy nam się wykonać takie ruchy w życiu i ogólnie nie mamy kłopotów ze stawami czy kręgosłupem – nic się nie stanie. Jeśli nabierzemy podobnych nawyków, zaczniemy wręcz ćwiczyć w ten sposób, prędzej czy później zniszczymy sobie stawy i kręgosłup.

Brak ochrony i siła odśrodkowa

By się nadmiernie nie rozpraszać skupmy się na owych krążeniach ramion. Dla człowieka naturalnymi funkcjami ruchowymi zachodzącymi w górnych łańcuchach biokinematycznych jest pchanie, ciągnięcie lub unoszenie ramienia. To samo zachodzi, gdy chcemy czymś rzucić. Wprawdzie znany jest tzw. ruch procarza polegający na krążeniu ramienia, by wykorzystać siłę odśrodkową, ale bynajmniej nie jest to już ruch naturalny. Mowa tu o procy starożytnej, które raczej nie przypomina tej współczesnej.
Dlaczego tak mocno obstaję przy nienaturalności krążenia? W czasie tego ruchu staw się destabilizuje. Nie ma jednego płynnego ruchu, w którym moment siły jest przekazywany stopniowo z mięśnia na mięsień czy z aktonu na akton. W naturalnym ruchu stawy są chronione. Natomiast tu siła niejako przeskakuje z aktonu na akton i dochodzi do momentów, w których staw podlegający wspomnianej już sile odśrodkowej nie jest w żaden sposób chroniony aparatem mięśniowym.

Ryzykowna rozgrzewka sportowa

W tym świetle musimy uznać rozgrzewkę sportową, w której skład wchodzą krążenia ramion za poważny błąd. Nie przypadkowo sportowcy doznają tylu kontuzji. Niektórych z nich można byłoby uniknąć, gdyby trenerze mieli więcej wiedzy z anatomii i nie powtarzali bezkrytycznie błędów swoich poprzedników. Być może takim stwierdzeniem narażam się na ostrą krytykę, ale takie są fakty.
Gdy po takiej niezdrowej rozgrzewce następują silne przeciążenia stawów, czy to poprzez podnoszenie dużych ciężarów czy też dynamiczne ruchy, dochodzi do sytuacji bardzo niebezpiecznej. Nieraz widziałem i czytałem wypowiedzi osób mających problemy z barkami. Zdarzało się, że bez żadnej dodatkowej rehabilitacji, a jedynie przez zaprzestanie ruchów krążenia, czuli już po kilku tygodniach znaczą poprawę. W tym czasie bynajmniej nie przerywali nawet treningów. To powinno dawać do myślenia!

Unikać tego co szkodzi

Czasami warto sięgać po preparaty wzmacniające stawy, jednak pomogą nam o tyle o ile nie będziemy nieustannie fundować sobie ruchów, które niszczą i destabilizują nasze stawy. Pominąłem w tym artykule opis niektórych ćwiczeń tak popularnych na siłowniach, jak wyciskanie sztangi za karku czy też unoszenie gryfu do brody, by całość tekstu zbyt się nie rozrosła. Choć uważam, że trening na siłowni może wzmocnić stawy i poprawić zdrowie, to jednak tylko pod warunkiem, że będzie wykonywany mądrze.

Łuszczycowe zapalenie stawów

Łuszczycowe zapalenie stawów – choroba podobno nieuleczalna

Opisując różne problemy ze stawami oraz sposoby zapobiegania czy też przeciwdziałania chorobom stawów, nie sposób nie wspomnieć także o łuszczycowym zapaleniu stawów. Dlatego dziś kilka słów na ten temat.
Pierwsze co muszę z pewną przykrością zaznaczyć to fakt, iż współczesna medycyna uważa łuszczycowe zapalenie stawów za chorobę nieuleczalną. Działania lekarzy sprowadzają się najczęściej w tym wypadku do przepisywania niesteroidowych leków przeciwzapalnych i kortykosteroidów. Trudno nawet stwierdzić co gorsze. Teoretyczne środki te mają zwalczać stany zapalne. W praktyce zwykle wywołują więcej szkód niż jest z nich pożytku. Zauważyłem, że lekarze z pewną niefrasobliwością przepisują kortykosteroidy na mnóstwo chorób. Nie chcę nikogo zniechęcać do leczenia, ale wysokie stężenie substancji przypominających nasz naturalny hormon kortyzol może naprawdę dokonać poważnych zaburzeń w gospodarce hormonalnej i rozchwiać procesy metaboliczne. Warto mieć tego świadomość, zwłaszcza gdy już stoi się przed apteką z receptą w ręce.

Diagnozowanie

Zazwyczaj łuszczycowe zapalenie stawów pojawia się u osób, które od kilku lat walczą z łuszczycą. Mimo leczenia łuszczycy, bywa i tak, że choroba jest błędnie diagnozowana jako reumatoidalne zapalenie stawów. Oprócz wspomnianej łuszczycy najlepszym wskaźnikiem jest to, iż zwykle najpierw zostają zajęte stawy paliczkowe. Dokładniejsze badania powinny też ujawnić, że we krwi nie pojawia się czynnik reumatoidalny.

Dieta w chorobach stawów i wszystkich innych

Nie chciałbym, by to co teraz napiszę zostało uznane za jakąś poradę medyczną, czy też sposób leczenia alternatywnego. Zbyt mało miałem do czynienia z opisywaną chorobą, by twierdzić coś z całkowitym przekonaniem. Jednak kilka przypadków znacznej poprawy zdrowia w tej pozornie nieuleczalnej chorobie, dało mi do myślenia.
Wiadomo, że sporo chorób jest związanych ze sposobem żywienia. Sam propaguję model żywienia znacznie odbiegający od tego uznanego powszechnie za zdrowy. Opieram się przy tym na latach obserwacji siebie i innych ludzi, na lekturze i porównywaniu mnóstwa koncepcji żywieniowych. Niejedna osoba, która uznała moje argumenty i zaczęła się tak odżywiać doświadczyła znacznej poprawy zdrowia i samopoczucia. Także utraty zbędnych kilogramów.
Okazuje się, że nawet łuszczycowe zapalenie stawów można zahamować zmieniając nawyki żywieniowe. Pierwsze pytanie, jakie się rodzi, to co najbardziej nam szkodzi? Otóż czynnikiem chorobotwórczym jest nadmiar węglowodanów. Przy czym najbardziej szkodliwe są te pochodzące z ryżu i z mąki. Natomiast zbyt mało jemy białka i tłuszczu zwierzęcego. Brakuje nam również kwasów tłuszczowych omega 3.
Zarówno zmagając się z tą, jak i z innymi chorobami warto zarzucić spożycie olejów roślinnych na rzecz masła i innych tłuszczów zwierzęcych. Najlepiej zrobić to jeszcze nim pojawią się choroby, a być może pozostaną dla nas na zawsze tylko w sferze teorii.

Czy warto spróbować?

Początkowo takie zalecenia mogą wydać się kontrowersyjne. Pozostawiam je pod Waszą rozwagę. Skoro jednak nic nie pomaga, to może warto zaryzykować?

Nieco więcej na temat dbania o kręgosłup

Funkcje kręgosłupa

Z punktu widzenia biomechaniki nasz kręgosłup pełni trzy ważne funkcje. Pierwsza z nich to ochrona rdzenia kręgowego. Drugą jest funkcja ruchowa, a trzecią podpora ciała (Bochenek: „Anatomia człowieka”; Sylwanowicz: „Anatomia i fizjologia człowieka”). Każdy z nas, nawet mało zorientowany w fizjologii czy biomechanice, zdaje sobie sprawę, że jakikolwiek uraz kręgosłupa może poważnie skomplikować życie i utrudnić czy wręcz uniemożliwić poruszanie się.
Kręgosłup jest dość złożoną strukturą składającą się z wielu osobnych kości zwanych kręgami. Ten mechanizm możemy też uznać za zespół wielu stawów. Właśnie dlatego jest to część naszego narządu ruchu i podstawowa część ludzkiego szkieletu.
W procesie ewolucji, gdy przyjęliśmy postawę wyprostowaną jednocześnie zmieniły się momenty sił działających na kręgosłup. W związku z tym musiały się wykształcić w tym rejonie silniejsze mięśnie tworzące gorset ochronny i wspomagający. Dotyczy to szczególnie mięśni brzucha. O nich nieco więcej napiszę za chwilę.

Zadbaj o krążki międzykręgowe

W zwykłej profilaktycznej trosce o zdrowie kręgosłupa, poza oczywistymi rzeczami, jak unikanie skoków do wody w nieznanych miejscach, możemy zrobić trzy rzeczy. Zadbać o krążki międzykręgowe, o mięśnie brzucha i zapewnić sobie stałą mobilność aparatu ruchu. Na te dwie rzeczy mamy wpływ bezpośredni.
Krążki międzykręgowe znajdują się pomiędzy poszczególnymi kręgami i zapewniają ruchomość kręgosłupa oraz amortyzują wszelkie wstrząsy i obciążenia. W ich skład wchodzi jądro miażdżyste i otaczający je pierścień włóknisty (Wall: „Atlas dostępów operacyjnych w chirurgi ortopedycznej i traumatologii”).
Do swojego funkcjonowania krążki międzykręgowe potrzebują, jak zresztą cały aparat ruchowy, odpowiednich substancji odżywczych. Ważna więc dla zdrowia kręgosłupa jest dieta. Tu nie chcę się na tym rozwodzić, bowiem o diecie pisałem już wielokrotnie. Większość z nas je za mało białka i tłuszczu, a za dużo węglowodanów. Jest to skutek obiegowych mitów żywieniowych i przyczyna wielu chorób. Niekiedy konieczne może być wspomaganie specjalnymi preparatami odżywiającymi stawy i kręgi. Jak choćby SF-3 Triple Strength Joint Care Formula lub czymś podobnym.
Musimy także zdawać sobie sprawę, że w związku ze swoją funkcją amortyzacyjną krążki te zawierają wodę. Wielu autorów lub niemal wszyscy podkreśla, że z wiekiem na skutek przeciążeń wody tej ubywa. To zaś wprost przekłada się na coraz gorszą kondycję naszego kręgosłupa i możliwe urazy, jak choćby dyskopatię, czyli wypadnięcie dysku. Ta opinia jest poniekąd prawdziwa, ale to w dużej mierze od nas zależy, jak szybko będzie dochodziło do degradacji i utraty wody.
Musimy pamiętać o przyjęciu prawidłowej postawy ciała, a więc o zadbaniu o zachowanie odpowiednich krzywizn kręgosłupa przy podnoszeniu jakichkolwiek ciężarów lub nawet schylaniu się bez obciążeń. Nieważne, czy będziemy podnosić 2kg czy też 100kg. Zasada jest ta sama.
Jeżeli nasz kręgosłup ma jakieś wady to niezależnie od wieku powinniśmy starać się je wyeliminować lub choćby zmniejszyć za pomocą rehabilitacji. To co teraz nie przeszkadza, za kilka lat zacznie nieprzyjemnie dawać znać o sobie. Nie wolno dać się odprawić lekarzowi, który stwierdzi, że jak nie boli to nie warto nic robić. W tym wypadku należy poszukać prawdziwego specjalisty, a temu podziękować za „kompetentną pomoc”.
Mając do dyspozycji wannę możemy sami częściowo zadbać o regenerację krążków międzykręgowych. Zabieg jest przyjemny i nie wymaga wielkich nakładów finansowych. Wystarczy położyć się w wannie w dość ciepłej wodzie i często ten zabieg powtarzać. Jeśli wanna będzie za mała to nogi musimy wystawić na zewnątrz. Ważne by kręgosłup znajdował się jak najbardziej poziomo (Zatsiorsky, Kreamer: „Science and practice of strenght training”).

Zadbaj o mięśnie brzucha

Przeraża mnie panująca obecnie mania ćwiczenia mięśni brzucha w sposób, który tylko je osłabia, a co za tym idzie ma katastrofalny wpływ na sam kręgosłup. Wszystkie te setki spięć mięśni brzucha proponowane w typowych dla kolorowej prasy systemach tylko pogłębiają i tak dość powszechne skrzywienia kręgosłupa.
Najlepsze co można zrobić dla swojego brzucha to ćwiczyć przysiady. Technikę już wcześniej opisywałem. Nie jest to bynajmniej uwaga podyktowana tym, że mam jakąś obsesję na punkcie przysiadów. W nich mięśnie brzucha pracują mocno i to zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Ich praca jest statyczna. Tak mają pracować.
Są to mięśnie z natury silne i działające udarowo, co znaczy, że nie są przystosowane do setek spięć i podobnych wygłupów. Jeśli chcemy dodatkowo ćwiczyć mięśnie proste brzucha, bo skośne wystarczająco zmęczą przysiady, to wystarczy robić krótkie serie po 6-10 powtórzeń.
Ćwiczenie wygląda następująco. Należy położyć się na poziomej ławce a biodra przypiąć do niej paskiem (to bardzo ważny element), tak by wyeliminować pracę nóg. Cały czas należy pilnować kręgosłupa by był w swoich naturalnych krzywiznach. Nie robimy normalnych spięć, a tylko zwykłe unoszenie całego korpusu z wyprostowanym naturalnie kręgosłupem. Ramiona na klatce piersiowej. Z czasem możemy ćwiczyć bez zatrzymywania się w leżeniu, tylko tuż przed dotknięciem ławki od razu unosimy ciało. Kończymy po przekroczeniu kąta 45 stopni. Po wzmocnieniu brzucha można dodatkowo zacząć dodawać obciążenie położone na klatce piersiowej i podtrzymywane rękami.
To ćwiczenie mogą wykonywać osoby, które są pewne, że nie mają żadnych skrzywień kręgosłupa. Jeśli jest inaczej stanowczo odradzam. Zresztą i tak większości wystarczą przysiady.

Zadbaj o ogólną mobilność

Tu sprawa jest prosta. Trzeba nieco mniej przesiadywać przed telewizorem czy komputerem, a nieco więcej się ruszać. Czasem wybrać własne nogi i zostawić samochód w garażu. Można też uprawiać czynnie jakiś sport. Możliwości jest wiele, ważne by krzesło i fotel nie stały się naszym „środowiskiem życia”.

Wiara w uzdrawiającą moc lamp

Medycyna też opiera się na wierze

Co jakiś czas zdumiewają mnie powstające na świecie nowe ruchy religijne. Skąd takie stwierdzenie na stronie traktującej o zdrowiu i leczeniu stawów? Ano stąd, że bynajmniej religie te nie są tylko domeną nawiedzonych guru obiecujących raj po tamtej stronie Styksu. Medycyna pełna jest wyznawców różnych dziwacznych wierzeń. Gdybyśmy wiedzieli ile tego co podaje nam się jako wyniki badań jest w rzeczywistości tylko i wyłącznie zbiorem pobożnych życzeń, bylibyśmy bardziej krytycznie nastawieni do proponowanych nam terapii.

Uzdrawiające lampy

Nie chcę w tym miejscu podważać autorytetu medycyny lub poszczególnych lekarzy. Niestety nie wszystko jest takie, jakbyśmy sobie tego życzyli. Przykładem jest właśnie wiara w uzdrawiającą moc lamp. Wiem, że znajdzie się sporo osób, które będą mi dowodziły, że lampy typu Solux, Zepter czy inne, pomogły im wyzdrowieć i zwalczyć ból stawów.
No cóż. Placebo też często pomaga. Tym właśnie są lampy. Warto się zastanowić czemu zdobyły taką popularność w ostatnich latach. Odpowiem wprost i brutalnie. Bo pozwalają zarówno pacjentowi, jak i lekarzowi na ograniczenie wysiłku do minimum. Lekarz przepisuje skierowanie na lampy i ma spokój. Po co dodatkowe konsultacje, po co skierowanie na porządną rehabilitację? Wszak służba zdrowia nie ma pieniędzy, więc trzeba ograniczać koszty.
Praca z rehabilitantem wymaga większego zaangażowania. Trzeba poświęcić pacjentowi uwagę, przygotować mu dobrany do choroby zestaw ćwiczeń i nierzadko nadzorować ich wykonanie. W wypadku biernej rehabilitacji zaangażowanie rehabilitanta musi być jeszcze większe. To on kieruje i porusza kończynami chorego mobilizując poszczególne łańcuchy biokinematyczne.
Natomiast praca obsługi lamp sprowadza się w tym wypadku do włączenia urządzenia i nastawienia czasu naświetlania. Potem nawet nie trzeba nic wyłączać. Urządzenie zrobi to samo.
Sam pacjent też jest zadowolony z takiego obrotu wypadków. Nie musi się wysilać, robić ćwiczeń. Siada sobie wygodnie pod lampą i rozmyśla o czym chce. Nie ma to jak chwila relaksu. Gdyby przypadkiem nie chciało mu się chodzić na zabiegi, bo trzeba tu dodać, że lampy w miejscach publicznych lubią się psuć, co przerywa terapię, można zaopatrzyć się w we własną. Teraz jest jeszcze lepiej, bo naświetlanie udaje się połączyć z oglądaniem telewizji.
Razem daje to tylko tyle, że cały aparat motoryczny, który w wielu wypadkach potrzebuje raczej ruchu niż bezruchu, trwa tym bardziej w zawieszeniu. Placebo ma swoją moc sprawczą, ale nie aż tak wielką, by zapewnić te same korzyści co regularny wysiłek fizyczny. Nie przywróci utraconej sprawności mięśni i balansu siłowego pomiędzy nimi. W przypadku bólu kolan, to właśnie nierówna siła przyczepionych do tego stawu mięśni jest przyczyną przynajmniej 70% problemów. W dłuższej perspektywie przyczynia się do degeneracji stawów.
Lampy tylko utwierdzają nas w lenistwie i w siedzącym trybie życia, gdy w rzeczywistości to właśnie staje się gwoździem do trumny naszych stawów.
Tymczasem wiara w lampy przeżywa swój rozkwit. Mimo tego, iż nie ma żadnych wiarygodnych badań potwierdzających skuteczność naświetlania. By było jeszcze dziwniej, lekarze przepisują naświetlanie nie tylko na stawy, ale na przykład na zapalenie zatok. Neurolodzy próbują lampami leczyć uszkodzenia nerwów. Nie pozostaje nic innego, jak zacytować starą piosenkę Czesława Niemena „Dziwny jest ten świat”.

Gdy już pojawia się ból

Leczenie a profilaktyka stawów

Inspiracją do napisania tego artykułu był ostatni komentarz naszej Czytelniczki odnoszący się do kwestii wpływu diety na stawy czy kręgosłup. Zdałem sobie sprawę, że wiele osób myśli podobnie. Widać to zresztą bardzo mocno w związku z popularnością wszelakich diet, które ponoć mają uzdrawiać. Niektóre nawet z raka.
Pomijam tu już kwestię czy poszczególne te diety są same w sobie zdrowe. Zazwyczaj nie. Jednak nie w tym rzecz. Nawet najlepsza dieta, indywidualnie dobrana do potrzeb danej jednostki nie wyleczy z ciężkiej choroby. Czasem może poprawić stan zdrowia, ale to za mało. Musimy wyraźnie rozróżnić pojęcie profilaktyki od leczenia.
Fakt uzdrawiania poważnych chorób przez diety zapewne jest bardziej sprawą stymulacji psychicznej. Z jednej strony efektu placebo oraz mocnej wiary w dany autorytet. Sprawa jest ciekawa i warta uwagi, ale póki co trudno ją dokładnie wyjaśnić. Zapewne podobne mechanizmy zachodzą w przypadku cudownych uzdrowień do jakich dochodzi w wielu religiach. Jeszcze nie jesteśmy w stanie świadomie i dla dobra ludzi wykorzystać tego zjawiska, więc nie będę się tutaj nad nim rozwodził.

Profilaktyka stawów

Na tym blogu zajmuję się bardziej profilaktyką, jak leczeniem. Profilaktykę należy promować, a leczenie powinno należeć do specjalistów. Oni sami różnie się z tego wywiązują, ale u znowu za daleko musielibyśmy odbiec od tematu. Jeśli mówimy o profilaktyce to mamy na myśli głównie dietę, a zaraz za nią ćwiczenia i ogólnie odpowiednio dobraną do możliwości dawkę ruchu. W przypadku ćwiczeń zawsze na pierwszym miejscu należy postawić prawidłowo wykonywane przysiady, które są najlepszym ćwiczeniem zabezpieczającym stawy i kręgosłup. Szerzej już o tym pisałem jakiś czas temu.
Zdrowe stawy to aktywność całego układu motorycznego człowieka. Silne mięśnie chronią stawy i kręgosłup, zwłaszcza, gdy powrócimy do naturalnych i anatomicznych ruchów. Jest to też powiązane z dietą o wysokim poziomie podaży protein zwierzęcych i tłuszczów zwierzęcych. Ważne jest także ograniczenie węglowodanów i tłuszczów roślinnych, które nie tylko powodują otyłość, a więc dodatkowe przeciążenia dla stawów, ale także nadmierną utratę witamin i minerałów oraz szereg innych chorób. To tyle w skrócie tytułem przypomnienia.
Niekiedy w ramach profilaktyki można także zastosować suplementy, jak choćby te z glukozaminą czy innymi substancjami poprawiającymi pracę stawów.

Leczenie stawów

Samo leczenie może wygadać różnie. Będzie się opierało o pewne leki lub suplementy, ale również powinno zawierać ćwiczenia rehabilitacyjne. Czasem konieczny może okazać się zabieg operacyjny.
Tu głos ma lekarz, ale uważam, że pacjent sam powinien podejmować odpowiedzialność za swoje zdrowie, co przekłada się choćby na to, aby przynajmniej skonsultować się z kilkoma niezależnymi specjalistami.

Kiedy należy zacząć leczyć stawy i kręgosłup

Teraz dochodzimy do sedna. Kiedy kończy się profilaktyka, a powinno zacząć leczenie? Nim odpowiem na to pytanie dodam jeszcze, że gdyby każdy z nas dbał o profilaktykę, to rzadko trzeba byłoby podejmować leczenie. Przypuszczam, że zniknęłoby ok. 80% przypadków problemów ze stawami czy kręgosłupem.
O leczeniu należy pomyśleć wtedy, gdy pojawia się ból. Ból stawów, ból kręgosłupa to zawsze niepokojące objawy. W tym wypadku dieta na pewno nie wystarczy. Niekiedy sprawę mogą rozwiązać same ćwiczenia rehabilitacyjne poprawiające postawę. Czasami nawet odpowiednia dawka spaceru, ale zawsze należy zacząć od dokładnego badania.
Z racji, ze nieraz byłem świadkiem podobnych wypadków od razu dodam, że jeśli lekarz ograniczy się do przepisania środków przeciwbólowych i nie zrobi nic więcej, natychmiast trzeba zmienić lekarza. Bywa, że takie środki są niezbędne, bo ból jest bardzo silny. Jednak one tylko maskują przyczynę problemu. Szkody będą coraz większe. Nie wolno na tym poprzestać. Niestety sami pacjenci dość często są zadowoleni z takiego obrotu sytuacji. Nie muszą nic więcej. Nie trzeba robić dodatkowych badań, ani chodzić na zabiegi czy wykonywać ćwiczeń. Połyka się magiczne pastylki i ból znika. Problem pozostaje. Za kilka lat może się nawet skończyć wózkiem inwalidzkim!

Zmiana stylu życia

Taki ból wskazuje na jeszcze jedno. Musimy zmienić styl życia. Zbyt dużo siedzenia, za mało ruchu, zawsze niekorzystnie wpływa na kręgosłup i stawy. To dlatego coraz więcej ludzi obecnie się na nie uskarża. Dodatkowo paniom radziłbym mniej korzystać z butów na wysokim obcasie. To też nie jest dobre dla kolan i kręgosłupa.
Wszystko to co tu zostało stwierdzone, bynajmniej nie zwalnia od zadbania o lepszą dietę. Na pewno nie jest nią ani to co obecnie promują gwiazdy-eksperci, telewizyjni dietetycy ani amatorzy głodówek odchudzających.

Czas raczkowania – dbałość o kręgosłup u samych podstaw

To co możemy zmienić

W poprzednich artykułach poświęciłem sporo uwagi temu, jak to nasz styl życia wpływa na późniejsze bóle kręgosłupa czy też problemy ze stawami. W opisanych przypadkach rozwiązanie jest bardzo proste i powinno się samo nasuwać każdemu myślącemu człowiekowi, który choć trochę dba o swoje zdrowie. Można kupić sobie preparaty na stawy, by je nieco wspomóc, ale najważniejsze zawsze będzie przywrócenie im ich funkcjonalności. Co w praktyce przekłada się na to, by mniej korzystać z fotela i samochodu, a trochę więcej z własnych nóg. Pozostawić windę ludziom starszym i niepełnosprawnym, a wybrać mozolne wspinanie się po schodach. Nawet niekoniecznie trzeba od razu podjąć jakiekolwiek ćwiczenia. Samo życie dostarcza wielu okazji do większej aktywności fizycznej. Choć oczywiście odpowiednio dobrane ćwiczenia są jak najbardziej wskazane.
W wielu przypadkach już sam ruch z czasem poprawi stan naszych stawów. Niekiedy potrzebna może być dodatkowa rehabilitacja lub specjalne zabiegi fizjoterapeutyczne. Sporo bólu może nas dzięki temu ominąć. Dlatego też z przerażeniem patrzę na „olewający” stosunek lekarzy do takich problemów, a i samych zainteresowanych. Przekłada się wizytę u specjalisty, wzrusza ramionami, kupuje tabletki przeciwbólowe, a czas działa tylko na niekorzyść. Przychodzi taka chwila, w której nie da się już przywrócić pierwotnych funkcji i zdrowia. Sam w tym roku zwróciłem uwagę chyba 10 znajomym osobom na poważne skrzywienia kręgosłupa widoczne gołym okiem. Z tych 10 tylko jedna osoba potraktowała sprawę poważnie, poszła do specjalisty i rozpoczęła rehabilitację. Inni tłumaczą się brakiem czasu. Czy rzeczywiście szkoda czasu na zadbanie o swoje zdrowie? Może odjąć trochę minut z dziennej porcji telewizji. Nawet zaniedbać porządki w domu czy pracę w ogródku. To zawsze można zrobić później. Zdrowia później już się przywrócić nie da.

To czego nie możemy zmienić

Piszę o tym i co jakiś czas przypominam, bo odnoszę wrażenie, że temat ten ciągle traktowany jest niepoważnie. Później szuka się dobrych suplementów na stawy, zamiast zatroszczyć się o nie wcześniej. Odnośnie tych suplementów i wcześniejszej profilaktyki posłużę się tu cytatem z ewangelii „To czyńcie, a tamtego nie zaniedbujcie!” I wszystko jasne.
Nie zawsze da się całkowicie stawy czy wady postawy wyleczyć, ale niemal zawsze można ich stan poprawić. To wszystko zależy od nas, od naszej postawy i tego na ile cenimy swoje zdrowie i chcemy późniejsze lata życia spędzić bez bólu i jako ludzie sprawni. Są jednak rzeczy od nas niezależne. Tych już zmienić nie możemy. Chcę o nich wspomnieć głównie ze względu na rodziców małych dzieci lub tych, którzy kiedyś dzieci będą mieli. Tylko nieliczni z nas rodzą się ze skrzywieniami kręgosłupa. Większość nabywa je siedząc przed komputerem i telewizorem, ale trzeba też wspomnieć o wadach nabytych w dzieciństwie.
Nie chciałbym by zabrzmiało to jak oskarżenie, ale zdarza się, że winni są właśnie rodzice i ich nadgorliwość. Każdy rodzić chce, by jego dziecko uchodziło za rozwinięte nad wiek. Intelektualnie, psychicznie a przede wszystkim fizycznie. Kiedy maluch zacznie mówić? Kiedy chodzić? Tymczasem szybko niekoniecznie znaczy dobrze. Zwłaszcza dla samego dziecka.
Wszystkie podawane normy, po jakim czasie dziecko powinno zacząć robić to czy tamto, są daleko idącym uśrednieniem. Jeśli dziecko spóźnia się o miesiąc lub dwa wobec statystyk, to jeszcze nie ma powodu do niepokoju, a na pewno nie można na nim pewnych zachowań wymuszać. Jeszcze gorzej, gdy rodzice próbują nauczyć dziecko chodzić za wcześnie. Wielu autorów, jak choćby Rakowski czy Neuman, badających te zjawiska, zwraca uwagę, że część wad postawy pojawia się na skutek zbyt wczesnego rozpoczęcia chodzenie przez malucha.

Raczkowanie – bardzo ważny etap

U małego dziecka kręgosłup nie jest jeszcze wystarczająco silny. Brakuje też silnego gorsetu mięśniowego, który dopiero się tworzy. Wszyscy rozumieją, że człowiek po długi bezruchu nie może od razu rozpocząć intensywnych ćwiczeń lecz powinien zacząć od spokojnych krótkich spacerów, a tymczasem zapominają o tej zasadzie w stosunku do małych dzieci.
Nim dziecko zacznie chodzić musi przejść etap raczkowania i nie wolno tego etapu pomijać. Zbyt wczesne sadzanie dziecka w pozycji wyprostowanej, nauka chodzenia poprzez trzymanie go za rączki lub wkładanie do chodaka, mogą poważnie zaciążyć na jego zdrowiu. Kręgosłup nie jest jeszcze gotowy do przyjęcia takiego obciążenia. To właśnie raczkowanie ma go powoli i delikatnie wzmacniać.
Przed napisaniem tego artykułu przejrzałem kilka poradników dla rodziców i od razu rzuciło mi się w oczy, że opisana kwestia jest niezbyt dobrze rozumiana i nie zwraca się na nią uwagi. Zaś mało kto sięga po poważniejsze opracowania, jak choćby wymienionych tu autorów, którzy tę tezę wystarczająco uargumentowali. W popularnych poradnikach traktuje się wręcz raczkowanie jako nieistotny etap, który można spokojnie pominąć. Mam nadzieję, że to co tu opisałem wyraźnie pokazuje, że tak nie jest. Raczkowanie jest potrzebne. Wręcz niezbędne. Stąd mój apel do wszystkich rodziców, aktualnych i przyszłych, nie działajcie wbrew naturze i nie przeskakujcie ważnych etapów w rozwoju dziecka. Jego dobro jest ważniejsze niż ambicja, by pochwalić się nad wiek rozwiniętym synem czy córką.

Co ma krzesło do bólu kręgosłupa

Niewesoła sytuacja dla naszego kręgosłupa i stawów

W naszej kulturze dominują wszelkiego rodzaju krzesła i fotele. Lubimy wygodnie usiąść do posiłku czy też rozmowy. Wielu z nas spędza długie godziny przed telewizorem. Również zasiadając w fotelu. W ostatnich latach coraz mniej osób pracuje fizycznie. Praca zaczyna się także od zajęcia wygodnego miejsca na krześle. Zwykle siedzimy przygarbieni i wykrzywieni na wszelkie możliwe sposoby. W tym zakresie pomysłowość ludzka nie zna granic.
Jakby tego było mało modne stały się krzesła obrotowe na jednej nodze, które wytwarzają mikro-drgania silnie odbijające się na kręgosłupie. To wszystko razem daje nam dość nieciekawą sytuację. Z natury najbardziej właściwą pozycją człowieka jest wyprostowany chód. Chodzenie i spokojny bieg powinny zajmować najwięcej czasu w ciągu doby. Przynajmniej jedną trzecią dnia – 8 godzin. Wolny żart? Może i tak. Nie jesteśmy w stanie cofnąć rozwoju cywilizacji. Postulat powrotu do natury jest idealistyczną mrzonką. Nikogo do tego nie namawiam.
Musimy jednak uczciwie przeanalizować sytuację. Dobrze jest jeśli obecnie chodzimy około dwóch godzin na dzień. Niestety dla wielu ludzi to i tak za dużo. Siedzimy w domu, siedzimy w biurze, a przemieszczamy się tylko po kilkaset metrów do samochodu lub do lodówki.
W ten sposób pierwszy daje o sobie znać kręgosłup, a po nim stawy. Gdy zaczynają boleć stawy sięgamy po tabletki przeciwbólowe lub idziemy do lekarza. Wcześniej przez długie lata pracujemy usilnie nad tym, by do takiej sytuacji doprowadzić. Zła dieta dodaje nam niepotrzebnych kilogramów tkanki tłuszczowej, a brak ruchu ujmuje masy mięśniowej. Osłabione mięśnie nie wspomagają stawów i nie potrafią już amortyzować kręgosłupa. Dziś wady postawy to norma. Najnowsze badania mówią o 90% populacji dotkniętej skrzywieniami kręgosłupa.
Część mięśni jest osłabiona, a inne nadmiernie napięte w fazie spoczynkowej. To też napędza stres w naszym organizmie oraz powoduje szereg bólów, których przyczyn nie potrafimy określić. Ucisk na nerwy i przesunięcia kręgów może zaburzać krążenie, metabolizm i dość często leczy się skutek zamiast przyczyny.

Zacznij chodzić, zacznij biegać

Z tego co napisałem powyżej łatwo wywnioskować, że na pierwszym miejscu stoi potrzeba ruchu. Musimy zacząć więcej chodzić. Jeśli ktoś ma duże opory przed uprawianiem sportu, to powinien przynajmniej wychodzić na dłuższy spacer dwa lub trzy razy w tygodniu. Tłumaczenie się brakiem czasu jest w tym wypadku niepoważne. Warto zrezygnować z jednego filmu czy ogłupiającego programu w telewizji na rzecz swojego zdrowia. Kto może powinien zacząć biegać lub choć jeździć na rowerze. Choć rower zwykły lub stacjonarny nie da nam poprawnej stymulacji kręgosłupa i okalających go mięśni. Na pewno należy unikać bieżni mechanicznych, gdyż tylko pogłębią problemy ze stawami. Na zdrowe stawy potrzebne są naturalne formy ruchu, a nie sztuczne, które całkowicie odwracają wektory sił. Ćwiczenie na bieżni jest sprzeczne z naszą anatomią.

Rehabilitacyjne siady

O tym wszystkim pisałem już w poprzednich artykułach. Teraz pragnę dorzuć nową informację, która może nieco pomóc w profilaktyce kręgosłupa i stawów. Skoro już musimy siedzieć przed tym nieszczęsnym telewizorem, to proponuję przynajmniej na kilkanaście minut zejść z krzesła czy fotela i usiąść na ziemi. Okaże się, że jest nam niewygodnie. Być może pojawi się nawet ból. Istnieje kilka rodzajów siadów rehabilitacyjnych. Nie będę ich tutaj opisywał szczegółowo, bowiem ich zastosowanie zależy od zdiagnozowanej wady postawy.
Ideałem byłoby siedzenie w dolnej fazie przysiadu. Jest to pozycja, w której kość piszczelowa znajduje się niemal w pozycji prostopadłej do podłoża, a pośladki tuż na ziemią. Ludzie z pierwotnych plemion potrafią tak siedzieć bardzo długo, a nawet pracować w tej pozycji. Wymaga to silnych nóg i zdrowego kręgosłupa. Dla większość europejczyków jest nieosiągalne. Uwaga! To nie jest kucanie, w którym kolana wychodzą znacznie do przodu. Kucanie jest szkodliwe i nie wolno go mylić z pozycją dolnego przysiadu.
Dla nas na początek dobre będzie po prostu zwykłe siedzenie na ziemi bez podparcia. Wybieramy taką pozycję, która nie wywołuje bólu choć jest dla nas niewygodna. Staramy się w niej wytrwać kilka minut. Potem zmieniamy na inną. Z czasem będziemy mogli tak siedzieć dłużej.
Od czasu do czasu można wręcz położyć korpus na wyciągniętych przed siebie nogach w celu złagodzenia napięć w dolnych partiach kręgosłupa. Kilka do kilkunastu minut dziennie może dać nam sporo i nieco poprawić stan naszych stawów i kręgosłupa.
Rzecz jasna same siady nie zastąpią chodzenia ani odpowiednio dobranej i kierowanej rehabilitacji. Watro o tym wszystkim pomyśleć dużo wcześniej nim nadejdzie czas by zgłosić się do lekarza po endoprotezy. Nie są one bynajmniej jakimś luksusem, lecz złem koniecznym.

Klęczniki do komputera

Wspomnę jeszcze o specjalnych klęcznikach, które niektórzy ludzie stosują do pracy przy komputerze zamiast krzesła. Jest to ciekawe rozwiązanie, choć niestety odbija się na wykonywanej pracy, bo dość trudno wydajnie pracować w niewygodnej pozycji. Jednak kto chce może spróbować i tego.

Półmostek biodrowy

Czas na nowe ćwiczenie

Dawno nie podawałem opisów żadnych ćwiczeń rehabilitacyjnych, więc pora na kolejne. Przypominam, że ta strona ani żadna inna w internecie nie zastąpi fachowej pomocy lekarskiej, choć wiem, że tą pomocą i jej fachowością bywa różnie. Ogólnie nie sądzę, by podane tu ćwiczenie mogło komuś zaszkodzić. Warto dołączyć je do swojego planu profilaktyki stawów i całego aparatu ruchu.
Tym ćwiczeniem jest półmostek biodrowy. Wzmacnia ona dwie grupy, które są niezwykle ważne w utrzymaniu postawy wyprostowanej. Ich osłabienie oznacza zazwyczaj kłopoty z kręgosłupem, a w dalszej perspektywie nierzadko też z kolanami. W mniej więcej połowie przypadków, gdy ludzie skarżą się na ból kolan przyczyna nie leży w samych stawach kolanowych, lecz właśnie w kręgosłupie. W jego skrzywieniach, w podrażnieniu wiązadeł krzyżowych, lędźwiowych itd.
Oprócz wzmocnienia samych mięśni półmostek odciąża na chwilę kręgosłup i pozwala rozładować nagromadzone w jego dolnej części napięcie. Rozluźniają się kręgi i wiązadła. Czasami regularne wykonywanie tego ćwiczenia może uśmierzyć tzw. ból korzonków.

Mięśnie brzucha

W ćwiczeniu najbardziej zaangażowane są dwie grupy mięśniowe. Mięśnie brzucha i mięśnie pośladkowe. W internecie można znaleźć wiele ćwiczeń i programów na mięśnie brzucha. Zwłaszcza od czasu, gdy modelowanie brzucha stało się modne. Większość tych programów pisana jest przez osoby niekompetentne i niedouczone, a popularność takowych planów przeraża. Setki brzuszków, szóstki Weidera i inne molochy, które tylko do końca niszczą to czego jeszcze nie zniszczył siedzący tryb życia i utrwalone złe nawyki ruchowe.
Podejmowane ćwiczenia mają poprawiać nasze zdrowie a nie je niszczyć. Podstawową funkcją mięśni brzucha jest praca izometryczna, czyli utrzymywanie wysokiego napięcia w czasie ruchu lub dźwigania ciężarów, tak by chronić tym samym kręgosłup. Przyciąganie żeber do miednicy jest funkcją dodatkową, która w życiu nie ma wielkiego zastosowania. Dla większości ludzi proponowane ćwiczenia na brzuch będą tylko potęgowały krzywienie się kręgosłupa. Co więcej brzuch tak naprawdę zostaje osłabiony, a system nerwowy zdezorientowany. To zaś spowoduje, że przy podnoszeniu czegokolwiek brzuch nie zareaguje jak powinien i kontuzja gotowa.
Wiem, że trudno przekonać ludzi do takiego podejścia. Panie kusi tzw. płaski brzuch, a panów kaloryfer. Ciężką pracą opartą o medialne programy dorabiają się zdegenerowanych przykurczów, które w żaden sposób nie chronią kręgosłupa i nie dają siły całemu organizmowi. Nim zacznie się modelować mięśnie brzucha trzeba je najpierw mieć. Muszą być przede wszystkim silne.

Mięśnie pośladkowe

Nie lepiej jest z mięśniami pośladkowymi, choć tu trudniej zrobić sobie krzywdę. Tyle, że znowu kobiety usiłują je modelować zamiast najpierw sprawić by były silne. Chodzenie na szpilkach zaburza cały balans siłowy i zupełnie zmienia wektory sił działających na mięśnie wokół miednicy. Pozornie pośladki prezentują się bardziej okazale, ale w rzeczywistości są słabsze. Główna praca zostaje przeniesiona z bioder na kolana i nic dziwnego, że coraz więcej kobiet skarży się na bóle w stawach kolanowych.
Panowie o rozwój mięśni pośladkowych wcale nie dbają. Koniec końców, słaby brzuch, słabe pośladki, to bóle krzyża i nierzadko przepuklina.

Wykonanie ćwiczenia

Półmostek biodrowy może w znacznym stopniu poprawić sytuację. Być może nie uleczy poważnych wad, które mogą wymagać bardziej zaawansowanych planów rehabilitacji, ale warto go stosować regularnie w trosce o swoje zdrowie.
Wykonanie jest bardzo proste. Kładziemy się na podłodze na plecach. Uginamy nogi, tak by między udami a podudziami był kąt 90 stopni. Stopy opieramy na ziemi. Napinamy mocno pośladki i brzuch i unosimy biodra w górę. Góra pleców i głowa pozostają na ziemi. Unosimy tak mocno, jak tylko potrafimy. W szczytowym momencie brzuch powinien znaleźć się na jednej linii z udami. Zatrzymujemy się na ok. 3 sekundy i opuszczamy do ziemi. Potem kolejne powtórzenie.
Jeśli ćwiczenie nie będzie sprawiało trudności i będziemy w stanie wykonać kilka serii po 20 powtórzeń, to możemy je nieco utrudnić. W tym celu kładziemy coś na brzuchu, co będzie stanowiło dodatkowe obciążenie. Może to być ciężka książka. Teraz musimy pamiętać o delikatnym podtrzymywaniu jej ręką, by nie zsunęła się w czasie ćwiczenia. Można też wykorzystać metalowe przedmioty lub inne ciężkie rzeczy. Trzeba jednak zadbać przy tym o swoje bezpieczeństwo.
Radzę od dziś porzucić wszystkie niewłaściwe plany ćwiczeń i rozpocząć wykonywanie półmostka biodrowego 2 razy w tygodniu w kilku seriach. Wasz kręgosłup na pewno na tym zyska.

Niebezpieczne napięcia mięśni, czyli stres i napięcie spoczynkowe

W nawiązaniu do wcześniejszych artykułów…

Sporo uwagi w poprzednich artykułach poświęciłem nieprawidłowym nawykom ruchowym, które tak bardzo rzutują na stan naszych stawów. Nieraz przywrócenie poprawności ruchów powoduje znaczną ulgę. Dobrze wykonywane przysiady mogą działać profilaktycznie na stawy kolanowe i biodrowe. Unikanie zbyt częstego chodzenia na wysokich obcasach to także dobra profilaktyka stawów i kręgosłupa.
Innym ważnym elementem podkreślanym przeze mnie jest dieta. Jednak trudno oczekiwać, że te dwa zalecenia wyeliminują bóle stawów. Możemy spotkać się z wieloma innymi kłopotami zdrowotnymi, które właśnie objawią się przez ból stawów lub nawet ich uszkodzenia. Dziś o kolejnym takim problemie.

Niebezpieczne naprężenia

Pewnie naczytaliście się i nasłuchali sporo o stresie i jego konsekwencjach. Rzadko jednak wspomina się o skutkach jakie może wywołać stres w naszych stawach. Stres to nie tylko stan psychiki, lecz także całego naszego ciała. Zwykle towarzyszą mu przeróżne napięcia mięśni. Z racji prowadzonego przez nas siedzącego trybu życia, te statyczne napięcia nie mogą się nawet choć częściowo wyładować poprzez ruch.
Trwamy przy komputerach nie tylko przygarbieni, ale także bardzo spięci. Z czasem przestajemy to nawet zauważać. Organizm pozornie się przyzwyczaja. W rzeczywistości wieloletnie napięcie mięśni tylko się kumuluje.
W skutek tych nierównomiernie rozłożonych napięć powstają też przykurcze mięśni i zaburza się siła poszczególnych antagonistów, a więc napięcie wywierane przez mięśnie na staw staje się coraz bardziej nierównomierne. Słabe mięśnie, na przykład zginacze, nie potrafią już tak dobrze blokować stawu przy nagłych wyprostach kończyny. Nagle dzieje się coś, czego zupełnie nie rozumiemy. Wymach ręką i łokieć zaczyna boleć. Doszło do kontuzji, które jest całkowicie niewspółmierna z bodźcem, jaki pozornie ją wywołał.
Zapomina się o tej wieloletniej kumulacji, która wywołała słabość stawu i przyczepionych do niego mięśni. Wiele osób doznaje też nie lada zdziwienia, gdy odkrywa, że nagle znacznie ograniczyła się ruchomość kończyny w stawie. Każde takie ograniczenie świadczy o przykurczach i niezdrowym napięciu spoczynkowym. Prędzej czy później wywoła kłopoty ze stawami.

Spoczynkowe napięcie mięśni

Zwykle u sportowców napięcie spoczynkowe mięśni jest wyższe niż u ludzi niewytrenowanych. Jednak oni zażywają sporo ruchu i zwykle dbają też o regenerację w postaci masaży, natrysków i przeróżnych zabiegów fizjoterapeutycznych.
Zbyt wysokie napięcie może pojawić się także jako objaw niektórych chorób nerwowo-mięśniowych. No i wreszcie mamy wspomniany stres psychiczny. Tego typu napięcie jest stanem bardzo nienaturalnym. Nie wynika z wytrenowania mięśnia, lecz powoduje jego dodatkowe osłabienia. W normalnych warunkach na zagrożenie reagowano walką lub ucieczką, stąd to napięcie mięśni. Gotowość. Gdy w biurze pokłócisz się z szefem nie możesz rzucić się na niego z pięściami ani zerwać do ucieczki. Napięcie pozostaje. Organizm uczy się nowych nienaturalnych reakcji.
Takich stanów stresowych mamy w życiu bardzo dużo. Później zamiast iść na spacer siadamy przed telewizorem i popijamy piwo. Pozornie następuje relaks, w rzeczywistości napięcie nadal trwa.

Proste rozwiązania

Od razu stwierdzę, że nie ma magicznych sposobów na opisane dolegliwości. O stawy trzeba dbać. Należy więcej się ruszać. Potrzebna jest dbałość o poprawną postawę ciała. Warto pomyśleć o masażach, ale robionych profesjonalnie. Silnych masażach a nie tak modnym obecnie głaskaniu przez filigranową masażystkę. Zamawiasz masaż to oceń od razu samego masażystę, czy jego warunki fizyczne pozwalają sądzić, że solidnie nas wymęczy.
Może przyda nam się zestaw ćwiczeń rehabilitacyjnych. Najlepiej ułożony przez fachowca. Z czasem tu również pojawią się nowe propozycje w tym zakresie. Dobrze jest smarować od czasu do czasu ścięgna maścią przeciwzapalną. Warto o to zadbać, póki staw nie został na tyle uszkodzony, że takie działania nie będą już mogły nam pomóc.

You are currently browsing the archives for the Rehabilitacja w domu category.