Bolące stawy

Flower

Bezzasadność sporów o glukozaminę

Glukozamina, za a nawet przeciw!

Tematyka profilaktyki stawów czy też jak kto woli leczenia, w zakresie stosowania siarczanu glukozaminy, wydaje się już wyczerpana, by nie stwierdzić wprost, że przegadana, przewałkowana itp. Gdy tak sobie przeglądam strony w internecie odnoszę wrażenie, że glukozamina ma tyluż zwolenników co przeciwników. Wszyscy są przekonani o swoich racjach. To akurat nic dziwnego…
Poglądy dwóch wrogich obozów można streścić bardzo krótko. Jedni twierdzą, że działa i poprawia funkcjonowanie stawów, a inni wręcz przeciwnie. Nic tu dodać nic ująć. I jedni i drudzy podpierają się badaniami naukowymi, choć zwolennicy dodają jeszcze coś co dla mnie zawsze pozostaje koronnym argumentem. Stosowali i zauważyli poprawę.
W tym miejscu ktoś może mi przerwać i stwierdzić, że to efekt placebo, że mogły zadziałać inne czynniki itd. Jak najbardziej zgadzam się z tymi zaostrzeniami. Natomiast mniej mnie przekonuje dalszy wywód, iż to badania naukowe ostatecznie rozstrzygają o przydatności jakiegoś środka. Zbyt wiele już było badań opartych na błędnej metodologii lub po prostu kończących się fałszowaniem wyników. To sprawia, że podchodzę sceptycznie do wszelkich badań związanych z naszym zdrowiem. Nie chodzi o to, że całkowicie je odrzucam. Powiedzmy, że mam do nich pewien dystans.

Właściwe priorytety

Na pewno ten tekst nie jest czymś ani nowym, ani wywrotowym. Raczej przypomnieniem starych prawd. Gdy chodzi o pracę nad swoim zdrowiem zwykle na pierwszym miejscu stawiam odpowiednio dobrane ćwiczenia, na drugim dietę, a dopiero na trzecim suplementację. Niestety wiele osób pomija dwa pierwsze punkty i później dziwi się, że nie odnosi należytych korzyści z suplementów.
Podam tu prosty przykład. Zwykle w pewnym wieku kobiety bardziej skarżą się na stawy. Dlaczego? Dwa czynniki na pierwszym miejscu. Jeden to nieszczęsne szpilki deformujące sylwetkę i wymuszające nienaturalną postawę, a drugi dieta uboga w białko. Panie częściej ulegają iluzji „zdrowego” wegetarianizmu i bajkom o szkodliwości mięsa. Z czasem płacą za to i to płacą słono.
Jeśli więc człowiek nie zmienia złych nawyków to nie powinien się dziwić, że glukozamina nie skutkuje. Fakt faktem, że część z tych złych nawyków uchodzi nam na sucho, faktem jest również, że glukozamina częściowo łagodzi skutki złej diety. Szczególnie w połączeniu z innymi substancjami – zobacz tutaj – jednak nie wiem po co utrudniać sobie życie, zamiast wziąć się za swoje zdrowie na poważnie. Działać tak by odnieść sukces, a nie jedynie dla spokoju własnego sumienia.

Czemu niektórzy są niezadowoleni?

Piszę to wszystko po to, by wreszcie uświadomić Czytelnikom a może poniekąd i samemu sobie, że spory na temat działania tudzież niedziałania glukozaminy są bezzasadne. Nie biorą pod uwagę właśnie tego co ktoś robi poza przyjmowaniem suplementów. Jest to często zjawisko tzw. biernej suplementacji, które musi rodzić rozczarowania, bo inaczej być nie może. W takich wypadkach poprawę odnotowuje się dopiero po dłuższym czasie. Niekiedy wcześniej sam zainteresowany zarzuca przyjmowanie preparatu, który w jego mniemaniu nic mu nie daje. Gdyby zatem stosował cały wachlarz środków mógłby poprawę odnotować znacznie szybciej. Nie doszłoby do rozczarowania. To oczywiste – nieprawdaż?

Comments are closed.