Bolące stawy

Flower

Rehabilitacja pozorowana cz. 1

Rehabilitacja a wiek

Zjawisko rehabilitacji pozorowanej jest znane, choć większość woli o nim milczeć. Zetknąłem się z nim tak wiele razy, że zaczynam odnosić przykre wrażenie, że staje się jakąś niechlubną normą. Pisano o niej już 20 lat temu, a od tego czasu nic się nie poprawiło. Wręcz przeciwnie!
Nim wyjaśnię dokładniej w czym rzecz, muszę zaznaczyć, że opisane zjawisko pojawia się częściej pośród dorosłych niż u dzieci. Właściwie im ktoś starszy, tym większa szansa, iż zamiast solidnej pracy nad własną motoryką dostanie się w tryby takiej gry pozorów. Rodzice niepełnosprawnych dzieci, zazwyczaj starają się znaleźć dla nich optymalną wersję rehabilitacji i monitorują na bieżąco postępy. Brak postępów często skłania ich do szukania innych-lepszych rozwiązań.
Ludzie młodzi jeszcze też zwykle próbują robić wszystko, by przywrócić sobie całkowitą sprawność lub maksymalnie ją poprawić, na tyle na ile to możliwe. Choć już w ich wypadku częściej może pojawić się rehabilitacja pozorowana…

Co to jest rehabilitacja pozorowana?

Czym więc jest? Jest to szereg podejmowanych działań, których jedynym celem oraz wymiernym skutkiem jest uspokojenie sumienia. Najważniejsze pytanie, jakie powinno w tym momencie paść, brzmi – czyjego? Przypatrzmy się wszystkim osobom dramatu.

Bohaterowie dramatu

Jest ich kilku. Głównym bohaterem jest pacjent. Człowiek cierpiący na jakąś dysfunkcję ruchu. Bolą go stawy, ma ograniczoną ruchomość, znaczne spadki siły mięśniowej, nadmierne napięcia mięśni w określonych obszarach itd. Mogą to być wady nabyte lub wrodzone.
Drugą ważną postacią jest lekarz. Może to być ortopeda, neurolog lub lekarz specjalizujący się w rehabilitacji. Dość często specjalistów w tym łańcuszku jest kilku.
Następny ważny człowiek to rehabilitant, czyli osoba bezpośrednio pracująca z pacjentem. Niekiedy dochodzą jeszcze ludzie obsługujący pewne zabiegi fizjoterapeutyczne, ale ich możemy pominąć, gdyż oni robią tylko to co zaordynuje lekarz. Nie muszą mieć wiedzy na temat anatomii, a jedynie jak działa np. obsługiwane przez nich urządzenie. Nie muszą też wykazywać szczególnego rodzaju zaangażowania.
Jeśli teraz zapytacie o czyje sumienie chodzi, to mogę już odpowiedzieć. O sumienia wszystkich wymienionych powyżej, prócz fizjoterapeutów.

Spokój sumienia pacjenta

Dość często o niepowodzenia w rehabilitacji, czy leczeniu, obwinia się lekarzy. Niestety w wielu wypadkach jest w tym sporo prawdy, choć nie wolno nam generalizować. Szukając winnych nie możemy zapominać o nas samych. Tak więc weźmy na chwilę pod lupę sumienie pacjenta.
Każdy uczęszczający na rehabilitację i zapytany, czy pragnie poprawy swojego zdrowia odpowie na pewno, że tak. Czy to zawsze jest prawda? Nie! Nie chcę już wnikać w psychologiczne meandry ludzi, którzy czując się samotni podtrzymują chorobę, by mieć pretekst do korzystania z opieki innych, czy też zwrócenia na siebie uwagi. Ten aspekt pozostawmy.
Z punktu widzenia rehabilitacji o wiele ciekawsze jest fakt, że najczęściej nie wykazujemy zbyt wiele chęci, by ją uskutecznić. Większość z nas jest zainteresowana bardziej usunięciem bólu niż poprawą własnych funkcji motorycznych. Wystarczy spojrzeć na to co kupujemy w aptekach. Częstej są to środki przeciwbólowe niż np. preparaty na stawy. Wolimy doraźną ulgę zamiast długofalowej pracy nad swoim zdrowiem.
Ma to wpływ na jakość rehabilitacji i dobór zabiegów. Niektóre z nich są ze swej natury bardzo bolesne. Wystarczy przywołać rozciąganie redresyjne. w obawie przed reakcją pacjenta lekarz może się wstrzymać z zalecaniem takich zabiegów, choć w danym przypadku mogą być wskazane.
Nie lubimy bólu. To zrozumiałe. Jednak nie mamy też cierpliwości do wytrwałej pracy. Wystarczy nam świadomość, że coś robimy. Przecież chodzimy na rehabilitacje. To już samo z siebie uspokaja nasze sumienie. Pytanie, czy również zawsze leczy? Gdy wybieramy tylko te zabiegi, które lubimy… Gdy nie przykładamy się do ćwiczeń – ileż to razy widziałem panie plotkujące przez cały czas przeznaczony na rehabilitację i ledwo byle jak „odwalające pańszczyznę”!
Jeśli po kilku miesiącach rehabilitacji nie ma widocznej poprawy, to może być wynikiem braku kompetencji lekarza lub rehabilitanta, ale może być też wynikiem naszego braku zaangażowania. Braku silnej motywacji. Bez tego, nie pomogą nawet najlepsi specjaliści.

Comments are closed.