Bolące stawy

Flower

Dieta na zdrowe stawy

Nie chcemy zobaczyć związku diety ze zdrowiem stawów…

Omawianie wpływu diety na stawy ciągle napotyka silny opór. Powody tego stanu rzeczy są dwa. Pierwszym z nich jest utarta mitologia żywieniowa, która postawiła wszystko na głowie. Uznaje się rzeczy szkodliwe za zdrowe i odwrotnie. Tysiące dietetyków powtarza bezkrytycznie stare banały. Drugim powodem jest nasza psychiczna bezwładność. Po prostu nam się nie chce. Po co zajmować się zdrowiem stawów skoro na razie nie bolą? Niespecjalnie przy tym wierzymy, że ćwiczenia czy odpowiednie żywienie mogłoby zapewnić nam zdrowie do późnej starości. Tłumaczymy się brakiem czasu i wydaje nam się, że natura takie tłumaczenie przyjmie.
Stawami zaczynami się martwić, gdy już bolą, co nierzadko oznacza, że może już być trochę za późno. Wprawdzie dużo jeszcze da się naprawić, ale nie zawsze i nie u każdego. Dużo tu zależy od determinacji konkretnej osoby. Czy wreszcie zdecyduje się coś zmienić w swoim życiu, czy ograniczy do środków przeciwbólowych. Czy zmieni dietę i poszuka jakichś solidnych preparatów odbudowujących chrząstkę stawową, czy będzie „jakoś się męczyła”. Są i tacy, którzy nadal będą tłumaczyć się brakiem czasu.

Niebezpieczna dieta człowieka współczesnego

To co chcę tu opisać i wyakcentować nie jest bynajmniej lekiem na całe zło. Jest jednym z ogniw łańcucha czynników mających wpływ na nasze zdrowie. Jednak wydaje się, że to ogniwo niezwykle ważne. Co i jak powinniśmy jeść, by zachować zdrowe stawy?
Dieta większości współczesnych ludzi zamieszkujących kraje rozwinięte gospodarczo jest katastrofalna. Zbyt dużo węglowodanów, za mało białka i tłuszczów zwierzęcych. Tak można to opisać w wielkim skrócie.
Nie tylko, że zjadamy za mało białka, by mięśnie i kości mogły być regularnie odbudowywane, to jeszcze napychamy się węglowodanami i olejami roślinnymi, czy wreszcie soją. Wszystkie te produkty powodują upośledzenie przyswajania białek, których i tak większość z nas ma za mało.
Gdy wraz z białkiem dostarczamy organizmowi zbyt dużą porcję węglowodanów, część białek ulega niekorzystnemu procesowi glikacji. jest to bardzo niekorzystny proces. Zaburza on wytwarzanie potrzebnych enzymów i przyspiesza starzenie. Ujmując rzecz w dużym uproszczeniu – im więcej jemy węglowodanów, tym szybciej się starzejemy. Tym szybciej starzeją się także nasze stawy.
Sporo dyskutuje się na temat odwapnienia kości i tego jakie pokarmy dostarczają nam dużo tego składnika. Tymczasem pomija się zupełnie to, jakie pokarmy pozbawiają nas tego składnika. Największe szkody są w tym wypadku związane z przyjmowaniem przetworzonych węglowodanów. Na strawienie białego ryżu, czy pszennej bułki, zużywany więcej minerałów i witamin nagromadzonych w organizmie niż otrzymujemy w takiej porcji pożywienia.
Często podkreśla się ważność indeksu glikemicznego. Wbrew pozorom nie jest on taki ważny, a węglowodany złożone są także szkodliwe i mogą wywoływać tycie oraz wszystkie te zjawiska, które opisałem powyżej. Dodatkowo otyłość zawsze będzie bardziej obciążała cały aparat ruchowy, a więc i stawy.
Tak powszechna dziś osteoporoza pośród kobiet ujawniająca się zwykle po przekroczeniu czterdziestego roku życia, jest w dużej mierze wynikiem wielu lat zaniedbań żywieniowych. Braku białka, diet głodówkowych i innych niepokojących praktyk. Problem wcale nie został opanowany, a wręcz się nasila.

Jak jeść, by mieć zdrowe stawy?

Jak w takim razie się odżywiać, by uniknąć choć częściowo podobnych kłopotów? Dla zdrowia naszych stawów, a także innych narządów, musimy zadbać o to, by węglowodanów w diecie było mało. To nie może być makroskładnik dominujący. Zaś jego źródłem powinny być głównie owoce i warzywa.
Zamiast tego powinniśmy zwiększyć ilość spożywanego białka zwierzęcego i nasyconych kwasów tłuszczowych. Wiem, że przez lata wmawiano nam coś zupełnie innego. Czas obalić ten mit i zadbać naprawdę o swoje zdrowie. Starajmy się prócz unikania węglowodanów, całkowicie ograniczyć soję upośledzającą nasze procesy metaboliczne.
Nie ma idealnych proporcji składników dla każdego. Nie warto też liczyć kalorii. Z punktu widzenia naszego zdrowia ważniejsze jest liczenie ilości poszczególnych makrosładników. Wystarczy nam ok. 70-80 gram węglowodanów na dobę. Natomiast białka i tłuszczu powinno być mniej więcej tyle samo w pożywieniu. U kobiet od 1-2 gramów na każdy kilogram masy ciała (każdego z tych składników), u mężczyzn więcej – 2-3 gram. Ilość jest zależna od stylu życia i obciążenia wysiłkiem fizycznym. Ich źródłem musi być przede wszystkim mięso lub nabiał i jajka.

Poglądy traktowane z niechęcią

Tu i ówdzie promując taki sposób żywienia ciągle spotykam się z niedowierzaniem czy wręcz sprzeciwem albo ostrą krytyką. Ci, którzy spróbowali zwykle są zadowoleni i zdziwieni, jak stopniowo poprawia się stan ich zdrowia. Każdy musi sam zdecydować, czy chce postawić na zdrowie, czy woli skazać się na późniejsze niedogodności i całą masę chorób cywilizacyjnych.
Może już za dużo mamy kolejek do ortopedów i czas coś w tej sprawie zmienić?

Comments are closed.