Bolące stawy

Flower

Zaniedbane stawy

Endoproteza – ostateczność a nie alternatywa

Bóle stawów, bóle w krzyżach to obecnie istna plaga. Można powiedzieć, że kolejna epidemia chorób cywilizacyjnych. W zasadzie to dziwi mnie fakt, że nie przywiązuje się do tego należytej wagi. Lekarze nie za bardzo chcą widzieć problem. U ortopedów nasilają się zapisy na endoprotezy. Ile czekać trzeba na samą wizytę do ortopedy chyba każdy wie. Oczekiwanie na endoprotezę liczyć czasem można w latach. Tymczasem idąc z podobnym bólem do lekarza pierwszego kontaktu otrzymamy receptę na jakiś silniejszy środek przeciwbólowy i do domu. Potem, gdy problem się nasila dostępujemy zaszczytu skierowania do ortopedy, który rozkłada ręce i stwierdza, że jest już za późno. Wiadomo! Pacjent winny.
Z ostatnich rozmów, jakie miałem okazję przeprowadzić wynikła rzecz jeszcze dziwniejsza. Bardzo wiele osób wręcz doprasza się endoprotez. Nie chce ratować swoich naturalnych stawów. Od razu je wymieniać? Endoproteza nie jest żadnym luksusem. To sztuczny twór w naszym organizmie. Ostateczność. Stwierdzę dosadnie, że z endoprotezą nikt Terminatorem nie zostanie. Są to stosunkowo słabe konstrukcje, które bardzo często zawodzą. Z tego powodu odchudzi się od nich w krajach bardziej od naszego rozwiniętych na rzecz rekonstrukcji uszkodzonych stawów. Nie jestem specjalistą, więc nie będę tu szczegółowo opisywał tych nowych technologii. Dla większości Polaków i tak są na razie nieosiągalne. Chyba, że ktoś dysponuje pokaźną gotówką.

Jednak pacjent winny?

Jednak nie w tym rzecz. Bardziej należałoby się skupić na eliminacji bólu stawów i ich naturalnej odbudowie niż na sztucznych działaniach. Mam sporo do zarzucenia naszym lekarzom, jeszcze więcej systemowi służby zdrowia, który jest chory i sam wymaga leczenia, ale nie oszukujmy się. Bez urazy. Większość z nas ponosi sporo winy za stan własnego zdrowia. Nim się na mnie obrazicie przeczytajcie do końca co myślę na ten temat.
Sporo już pisałem o profilaktyce. O regularnych ćwiczeniach, które oddalają od nas przyszłe widmo bólu i problemów ze stawami czy kręgosłupem. Pisałem też o rehabilitacji wad postawy. Nie będę teraz się nad tym rozwodził. Jednak odpowiedzmy sobie uczciwie na pytanie, ilu z nas podejmuje podobne działania?
Lekceważymy sprawę póki nic nie boli. Gdy zaczyna lekko boleć też się jeszcze nie przejmujemy. Wzruszamy ramionami i czekamy aż samo przejdzie. Z czasem ból staje się większy. Wtedy sięgamy po środki przeciwbólowe, czyli popularne niesterydowe leki przeciwzapalne. nie zdajemy sobie sprawy, że wprawdzie czasowo ból jest mniejszy, ale właśnie tymi preparatami dobijamy nasze stawy.
Nie lubię statystyk i nie przemawiają do mnie liczby. Mógłbym przejść do porządku dziennego nad stwierdzeniem, że 90% europejczyków ma wady postawy, a przynajmniej połowa problemy ze stawami. Cóż kiedy widzę to na co dzień! Pytają mnie znajomi co robić. Opowiadają o swoich problemach. Ileż to razy słychać strzelanie w kolanach, gdy ktoś prostuje nogę…
Przestrzegam przed lekami przeciwbólowymi. Ludzie kiwają głową i dalej je biorą. Radzę iść do lekarza, niemal wymusić skierowania do specjalistów. Przyznają mi rację i nic nie robią. Wskazuję na ćwiczenia rehabilitacyjne. Zgadają się ze mną, a jakże! Tylko ciągle tłumaczą się brakiem czasu i zabieganiem. Wreszcie sugerują preparaty na stawy z glukozaminą. Ten sam efekt.
Ciekawa jest ta nasza nonszalancja. Potem, gdy już jest za późno zaczynamy dobijać się do ortopedy i chcemy endoprotez. Nie neguję takiej formy leczenia, ale w wielu wypadkach można było temu wszystkiemu zapobiec.
Po co ja to wszystko piszę? Po to, by może choć jedna osoba, która przeczyta ten tekst wreszcie się obudziła. Nieważne, że jeszcze stawy Cię nie bolą. Lepiej zabrać się za profilaktykę póki jest na to czas. Analiza skrzywień kręgosłupa to także ważna część profilaktyki. Przesiadywanie przed komputerem na pewno dobrze na kręgosłup nie wpływa. Jeśli jeszcze siedzimy na krześle obrotowym, takim na jednej nodze, mikrowstrząsy mogą w parę lat całkowicie zniszczyć dolne kręgi. U wielu ludzi widać to już na dzień dobry, gdy się schylają. Czasem i bez schylania.
Kolejna moja rada dotyczy diety. Zadbaj o większe ilości białka. Obecnie większość ludzi odżywia się w sposób katastrofalny. Nie jesz przynajmniej 1,5 grama białka na każdy kilogram ciała, prosisz się o problemy. Wreszcie glukozamina. Wiem, że niektórzy podważają jej wartość. Moje obserwacje mówią co innego. Jednoznacznie mogę stwierdzić, że pomaga i chroni stawy. każdy po trzydziestym roku życia powinien choć raz na rok przyjmować przez miesiąc preparaty z glukozaminą. Kiedyś napisałbym, że po czterdziestym, ale problem się nasila i wiek ludzi zagrożonych chorobami stawów ciągle się obniża.

Przykład ze stawem kolanowym

Na koniec przeżyjmy się jeszcze kolanom, na które najczęściej się skarżymy. Ich zdrowie jest bezpośrednio uzależnione od siły mięśni czworogłowych. Im słabsze, tym łatwiej uszkodzić kolana. Tym większe panuje napięcie w samych stawach. Tym łatwiej zerwać ścięgna i wiązadła. Oczywiście ważny jest balans siłowy pomiędzy mięśniami czworogłowymi a dwugłowymi. Najlepiej więc ćwiczyć oba te mięśnie. Tak domyślacie się o co mi chodzi – przysiady! Namawiam do nich z uporem maniaka. Do poprawnie wykonywanych. Tu także moja obserwacja przynosi niepokojące wyniki. Prawie nikt nie potrafi poprawnie wykonać przysiadu.
Ze swej natury mięśnie czworogłowe są bardzo silne. To jeden z najsilniejszych mięśni szkieletowych człowieka. Chodząc wykorzystujemy go w niewielkim stopniu. Nieco bardziej na schodach i dużo bardziej w górach. Im większa stromizna tym większe zaangażowanie tych mięśni. U zdrowych młodych ludzi przez jakiś czas zachowują swoją siłę i chronią staw. Słabo używane szybko słabną. Nie przypadkowo rehabilitacja po dłuższym bezruchu zwykle skupia się właśnie na nich. Samo chodzenie tu nie pomoże, a uczciwie zastanówmy się ile my obecnie chodzimy? Niewiele.
Nieco bardziej służy im jazda na rowerze, ale nie oszukujmy się zwykła rekreacja na rowerze też może nie wystarczyć. To nie jest ciężki wysiłek. Dlatego właśnie potrzebne są nam dodatkowo takie ruchy, które mocno pobudzą te mięśnie. Tu nic przysiadu nie zastąpi.
Paradoksalnie nawet spora liczba tych, którzy ćwiczą na siłowniach nie robi przysiadów. To już parodia treningów. Nie twierdzę, że każdy musi chodzić na siłownię, ale zrobienie kilku serii przysiadów co drugi dzień to chyba nie tak dużo? 5-10 minut! Zysk zaś jest ogromny. Być może odsuwa się na bok problemy ze stawami i nie będą bolały nawet w 60 i 70 roku życia. Tylko proszę Was. Nie kiwajcie głowami. Nie przyznawajcie mi racji. Zamiast tego zacznijcie dbać o swoje stawy!

Tags: , , , , , ,

Comments are closed.