Bolące stawy

Flower

Jakie środki przeciwbólowe na stawy?

Produkt spożywczy

Idąc niedawno na zakupy zaważyłem w pobliskim sklepie spożywczym półkę pełną środków przeciwbólowych. Niby nie jest to widok obecnie dziwny, ale wywołał we mnie szereg skojarzeń. Już sam fakt, że preparaty takie znajdują się w sklepie spożywczym sugeruje, że traktuje się je niemal jak pokarm – produkt spożywczy. Tak też jest w istocie. Mamy w kraju nie tylko wysoki poziom spożycia alkoholu, ale też środków przeciwbólowych. Coś tam się ostatnio nieśmiało mówi, że zdrowe to nie jest, ale kto się z tym liczy? Nawet lekarz dla świętego spokoju nierzadko zamiast badań przepisze jakiś środek przeciwbólowy i tyle. Ma spokój.

Zderzenie z realiami

Teoretycznie choroby trzeba leczyć. Wszystkie. Zarówno choroby stawów, jak i wszelkie inne. Przyjmowanie środków przeciwbólowych jest tylko maskowaniem problemu. Jednak mam za sobą wiele długich i nieprzyjemnych godzin w przychodniach lekarskich i nie dziwię się zbytnio, że nie zawsze mamy ochotę się leczyć. To bowiem nie tylko walka z chorobą, ale nierzadko z brakiem zainteresowania ze strony lekarza. To godziny oczekiwania na przyjęcie i kilkumiesięczne wcześniejsze zapisy na wizytę, by przekonać się, iż w dniu dla nas wyznaczonym lekarz jest… nieobecny. Nie chcę rozwijać tego tematu. Zbyt mnie drażni. Chodzi mi tylko o to, że do pewnego stopnia jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy wolą kupić w sklepie środki przeciwbólowe zamiast iść do lekarza.

Praca czyni… szczęśliwym!

W obecnych czasach dochodzi jeszcze jeden czynnik. Praca. Łatwo ją stracić, a nie zawsze łatwo zdobyć. Najnowsze badania sugerują, że praca bardzo uszczęśliwia Polaków. Cóż! Chyba powstrzymam się od sarkastycznych uwag, zwłaszcza, że większość znanych mi Polaków, jakoś nie pasuje do tych badań i mówi co innego. Pozostaje więc zapytać, czy statystyk sam wymyślił wyniki, a może pytał pracowników w obecności szefa?
Jakby nie było, o pracę trzeba dbać. Miesiąc zwolnienia chorobowego to zwykle koniec kariery. Wiem, przepisy! Dla pracodawcy to nie jest aż tak wielki problem i wiedzą o tym wszyscy prócz posłów na Sejm i telewizyjnych ekspertów. Zwolnić zawsze można. Nie za to, to za co innego.
Budzisz się rano i znowu czujesz silny ból w kolanach. Zdrowy rozsądek nakazuje iść do lekarza. Kłopot w tym, że to już drugi raz w tym miesiącu. Szef na pewno nie będzie zadowolony. W końcu znajdzie kogoś innego na Twoje miejsce. Sięgasz więc po środki przeciwbólowe i człapiesz ociężale do pracy. Proza życia. Ostatecznie to nie telenowela w stylu „S jak Szczęście”!
Tak to kręci się karuzela. My dalej mamy pracę, co nas ponoć uszczęśliwia. Szef ma dyspozycyjnego pracownika, lekarz się nie przemęcza, sprzedaż środków przeciwbólowych wzrasta, tylko kolana są w coraz gorszym stanie.

Szkodliwość środków przeciwbólowych

Od razu stwierdzam wprost, nie jestem zwolennikiem środków przeciwbólowych. Zwłaszcza tych, które tak nagminnie kupujemy. O innych napiszę więcej za chwilę. Pozwólcie sobie wytłumaczyć, że na bóle stawów potrzebna jest odpowiednia rehabilitacja i suplementacja. Najczęściej glukozaminą. Czasem konieczny będzie zabieg operacyjny. Długotrwałe funkcjonowanie na popularnych środkach przeciwbólowych zbliża nas do nieuchronnej katastrofy i totalnego zniszczenia stawów.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze problem obciążania układu pokarmowego. To nie są bynajmniej preparaty przyjazne wątrobie czy jelitom. Na początku pomoże nam jedna tabletka. Po pewnym czasie organizm się przyzwyczai i trzeba brać ich coraz więcej. Rekordziści zjadają całe opakowanie o poranku, by potem jakoś funkcjonować. Dlatego argument, że małe dawki nie są szkodliwe, kompletnie mnie nie przekonuje.
Wcale też nie cieszy mnie czyjś ból. Nie uważam, że cierpienie uszlachetnia. Historia już dawno obaliła tę bzdurę. Cierpienie zazwyczaj poniża człowieka. Jestem skłonny dopuścić przyjmowanie środków przeciwbólowych w skrajnych wypadkach. Wcześniej wykazałem również, że kłopoty z lekarzami i z pracodawcami niejednokrotnie stają na przeszkodzie solidnemu leczeniu. Zamieściłem wcześniej kilka artykułów na temat rehabilitacji stawów w domu. Nieskromnie radzę do nich zajrzeć. Może też warto przeliczyć ile wydajemy na środki przeciwzapalne i przeciwbólowe, a następnie zebrać te pieniądze i przeznaczyć na prywatną wizytę u rehabilitanta, który przygotuje nam indywidualny plan ćwiczeń. To nie zawsze pomoże, ale w wielu wypadkach złagodzi objawy. Znam sporo osób, które ćwiczeniami wyleczyły stawy kolanowe i bóle pleców.

Alternatywne rozwiązanie – Eazol

Wszystko brzmi pięknie. Jednak ból pozostaje bólem. Rehabilitacja nie zadziała od razu. Czasami mimo wszystko ból utrzymuje się przez długie lata. To w skrócie argumenty, jakie przytaczają moi znajomi, gdy próbuję ich odwieźć od pożerania paczek tabletek przeciwbólowych. Wiem, że mam rację, ale oni też poniekąd ją mają. Z bólem się nie dyskutuje, ból jest. Trudno wówczas pracować i cieszyć się życiem.
Nie lubię stawać w pół drogi. Zacząłem więc szukać jakiegoś sensownego rozwiązania. Nie jest to łatwe. Oferta sklepowa i apteczna jest dość jednolita. Wprawdzie preparaty różnią się nazwą, ale składem i działaniem tylko nieznacznie. Nierzadko coraz częściej wszystko sprowadza się do otępienia centralnego układu nerwowego.
Wreszcie znalazłem coś ciekawego. Preparat odmienny od powszechnie stosowanych. Jest nim Eazol. W jego skład wchodzą wyciągi roślinne. Moją uwagę zwróciła kora wierzby białej. Nie od dziś wiadomo mi, że wierzba była szeroko stosowana w lecznictwie przynajmniej od średniowiecza. Wykorzystywano ją na długo przed wynalezieniem antybiotyków czy aspiryny. Posiada silne właściwości przeciwzapalne, a jednocześnie nie wywołuje skutków ubocznych tak charakterystycznych dla współczesnych farmaceutyków.
Korę wierzby używano do leczenia na naszych ziemiach jeszcze nim przyszło do nas chrześcijaństwo. Wierzba biała była modna na Dalekim Wschodzie. Od naszej różni się tym (pod względem zastosowania leczniczego), że działa silniej.
W podobnych celach Indianie używali lobelli rozdętej, która też znajduje się w składzie Eazolu. Z ważniejszych składników mamy tam jeszcze liść kadzidłowca poprawiający ukrwienie i również mający właściwości przeciwzapalne.
Nadal nie sądzę, by środki przeciwbólowe rozwiązały wszystkie problemy ze stawami, ale jeśli już musicie sięgać po jakieś środki przeciwbólowe, to radzę zainteresować się Eazolem. Poza tym spróbujcie wymusić na Waszym lekarzu solidną diagnozę i leczenie, a gdy już musicie brnąć do pracy to wtedy pozostaje… Eazol.

Tags: ,

No Responses to “Jakie środki przeciwbólowe na stawy?”

  1. Listopad 18th, 2010 at 12:42

    konta, kredyty, inwestycje i nie tylko » Leki na stawy says:

    […] uginają się wręcz od suplementów. W walce z chorobami stawów warto wykorzystać te naturalne leki na stawy, które dostarczają organizmowi budulca i składników o właściwościach regeneracyjnych. […]

  2. Listopad 20th, 2010 at 16:44

    Leki na stawy | Ciekawe artykuły says:

    […] i to należy mieć na uwadze zanim dopuścimy się wspomnianych zaniedbań. W rzeczywistości leki na stawy, te ogólnodostępne, o działaniu przeciwzapalnym, wykazują jedynie działanie doraźne i […]